Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pęknięte Koło Modelarskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pęknięte Koło Modelarskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 listopada 2013

WIĘC CHODŹ, POMALUJ MI ŚWIAT...

Gorące powietrze unosi się nad wysuszona ziemią, stwarzając iluzję ruchu. Róża Jerychońska przetacza się leniwie po gorącym piasku, targana raczej wolą walki niż prawdziwym podmuchem wiatru. Wysoko na nieboskłonie padlinożercy zataczają szerokie kręgi. Krajobraz rodem z post-apo, a jednak przedstawia coś zupełnie odmiennego. Tak oto moi kochani czytelnicy wygląda obecnie aspekt modelarski naszego hobby. Nie twierdzę, że nic się nie dzieje -  rynek wciąż się zmienia, pojawiają się na nim nowe firmy i jest przecież Kickstarter, który wręcz pęka w szwach od nowych figurkowych koncepcji. GW też nie próżnuje. Mimo to odnoszę wrażenie, że samo 'modelarstwo' przechodzi obecnie trudne chwile. Po rewolucji GW i całkowitym Exterminatus starej gamy farb pojawiły się niby 'krawędziaki' (farbki 'EDGE'), ale kiedyż to było? I kiedy tak w zadumie dałem się dopaść nostalgicznej atmosferze jesiennego popołudnia - paf! - GW jak zwykle przyszło z odsieczą! Pojawiły się nowe farby: Special Effects Paints




Jak głosi stare porzekadło: "Przed Games Workshop w portfelu nie uchowa się nawet złotówka" i tak znów dałem się złapać w sidła. Stało się tak za sprawą licznych doświadczeń, o których już kiedyś wspominałem. Już jako embrion modelarstwa za sprawą GW doznałem przeistoczenia w żywy i sprawnie działający organizm - Washe, zrewolucjonizowały moje ówczesne umiejętności. Farby Foundation tchnęły w me żagle powiew tak silny, że wyprowadziły mnie na głębokie wody, a całkiem niedawno farby Edge pokazały mi zupełnie nowe horyzonty, które z miejsca zapragnąłem zbadać! Wracając na ziemię - z miejsca kupiłem sobie nowe Special Effects Paints ('Efekciaki') i zabrałem się do testów...




Hmm czy warto było zaszaleć i wypizgać z haubicy te +/- 70zł? Myślę, że tak. Z początku nie byłem co do tego przekonany - część z farb sprawiała wrażenie mizernych mieszanek już istniejących kolorów i wody, co wprawiło mnie w zakłopotanie i wznieciło lichy płomień zwątpienia w mym serduchu. Szybko opanowałem syndrom 'typowego polaczka' pamiętając, że nie wystarczy do farby dodać wody, by zmienić jej napięcie powierzchniowe (niby trzeba jeszcze ciut płynu do mycia naczyń). Podszedłem do zagadnienia na luzie i z pewną dozą (ku własnemu zadowoleniu) profesjonalizmu.

Oto i efekty moich testów: PRÓBNIK*


(klik w link PRÓBNIK dla powiększenia)

* Próbnik można sobie oglądnąć na żywo w wiadomym sklepie w Krakowie, jest tam dostępny w godzinach otwarcia.
Idąc od lewej:
- Nihilakh Oxide, Medium + Temple Guard Blue, albo jakiś jasny zielony. Bez niespodzianek. Ocena 2/10.
- Ryza Rust, jedyny DRY pośród S.E.P. w zasadzie dupy nie urywa - to samo robiło się Macharius Solar Orange i można robić DRY Kindleflame przed brązowym Washem. Ocena 3/10.
- Typhus Corrosion, bardzo udana sprawa. Brązowy wash z jakąś drobnicą - daje zajebisty efekt i na stałe wpisuje się na moją listę użytecznych zakupów. Ocena 7/10.
- Blood For The Blood God, wyjebista nazwa - wyjebisty efekt. Człowiek pieprzył się jak samiec borsuka, mieszając kolory, dodając czerwony wash, medium... a tu taka perła! 10/10 i stałe miejsce na liście high want!
- Nurgle's Rot, prosty efekt Elysian Green + Gloss Varnish, ale i tak fajna farba. Jako osoba zaopatrzona w hektolitry Gloss Varnishu dam umiarkowane 5/10.
- Agrellan Earth, zupełna niespodzianka. Od lat starałem się zgłębić tajemnice pękającej ziemi, głównie w celu produkcji lodu na podstawkach (co mi się udało), a teraz dojdzie do tego pękająca ziemia. I like it, i want it! 7/10.


Na koniec powracając do pytania 'czy warto?' - uważam, że zdecydowanie warto testować nowe farby i się rozwijać. GW robi skok na kasę, w dodatku jeden za drugim, ale na farby nie ma co żałować - zawsze do czegoś się przydadzą. W najgorszym przypadku taki Nihilakh Oxide zainspiruje Was do stworzenia całej serii zrytych post-apo podstawek, czy coś - byle do przodu! Liczę, że ta recka komuś się przyda ;)



Pozdro600!
Nazroth

środa, 16 października 2013

PO DRUGIEJ STRONIE TĘCZY...

Hejże joł tu nadaje Michu <Tfu psia mać, kurwa, lol> sry tu nadaje Nazroth! Jak wiecie kręcę pędzlem niczym podjarany Diabeł Tasmański, a zatem coś tam o malowaniu łorhamerów wiem! Postanowiłem, że dziś przekażę część tej wiedzy Wam. Myślicie teraz pewnie "o ja pierdolę - to zajebiście!", ale zajebiście to będzie dopiero za chwilę, kiedy już napiszę o co kam'an.



Pamiętacie jeszcze "W POSZUKIWANIU IDEALNEGO BRĄZU"? Otóż 'Idealny Brąz' doczekał się reszty składu - Army Painer nie przestał kopiować dobrych i sprawdzonych pomysłów Games Workshop i już w Listopadzie na półki trafią nowe Washe <Tfu psia mać, kurwa, lol> Quick Shade'y Army Painter.

Do obecnych:
Strong Tone ... Devlan Mud,
Dark Tone ... Badab Black,
Soft Tone ... Ogryn Flesh,
dołączą:

Red Tone ... Baal Red,
Purple Tone ... Leviathan Purple,
Blue Tone ... Asurmen Blue,
Green Tone ... Thrakka Green,

Największą zaletą nowych Quickshades jest oczywiście cena w stosunku do zawartości. 18ml za 10zł wali na kakało 12zł za 12ml GW. W dodatku jakość Washy (Shade'ów) GW znacząco spadła po wprowadzeniu nowej gamy. Co prawda kilka z nich jest bezcennych, ale kilka okazało się być do cna zjebanych. Army Painter wprowadza odpowiedniki wyłącznie starej gamy GW, a zatem wszystkie Quickshades zachowały parametry Washy - i są zajebiaszcze. 



Skąd ta niezachwiana pewność, że nowe Quiskshades są idealnymi odpowiednikami starych Washy GW? Otóż mam je już na biurku i tak samo jak w przypadku 'Idealnego Brązu' wąchałem, skosztowałem, przetestowałem i mówię jak jest! Dostają moją rekomendację i gwarancję jakości, a dokładne rezultaty możecie zobaczyć tutaj na próbniku: PRÓBNIK
Próbnik można też zobaczyć na żywo w wiadomym sklepie.

Army Painter to bardzo fajna firma, która może i kopiuje wyrzucone na śmietnik pomysły GW, za to wyłącznie te stare i jare! Osobiście życzę im jak najlepiej, ponieważ dzięki nim mogę malować tak jak lubię i tym co lubię - a do tego płacąc mnie, za więcej - Dosia czochra o to swój ryj, a Delma przyklaskuje maślanymi rękoma!

Na koniec, żeby nie przynudzać (skoro już dzisiejszy wpis ma charakter stricte edukacyjny) z dedykacją dla Przemosana 'Black Snake of Alabama' wyrzeźbiony z GS'u na cześć zaszczytu jaki spotkał mnie na liście zapisów z Fire Frenzy... pokryty Adeptus Battlegrey i umaczany w czarnej bejcy AP: Dark Tone! Zamontuję na jednym z moich Herosów i zabiorę do Kozłowa, żeby odpowiednio uhonorować Katowiczan!





Pozdro600!
Nazroth

sobota, 6 kwietnia 2013

"CHOOSE YOUR DESTINY!" Głosowanie na kolejną epicką konwersję,

Z powodu niebywałej popularności poprzedniego wpisu, równej plus/minus - zero komentarzy, postanowiłem siłą przezwyciężyć wasz lęk. Przestańcie obawiać się klawiatury i chwyćcie byka za rogi. W wasze ręce oddaję możliwość wybrania konwersji, którą wykonam w następnej odsłonie Pękniętego Koła Modelarskiego.




LAND RAIDER MAZDAMER:
Teren Raider Odkupiciel jest ewolucja wariantu krzyżowców.Odkupiciel zachowuje Assault Cannon i okruchy wyrzutnie Crusader, ale unika huragan Pływaki Bolter do kolosalnych projektorów palność. Te armaty flamestorm są w stanie oczyścić nawet dobrze bronił kompleks bunkier w sekundach.


 

DEFECATION MARINE:
Plague Marines mają obrzydliwe, zgniłe ciało, że smród rozkładu.Psujący się szlam, który emanuje z ich wielu dołów owrzodzenia płacz i niszczy ich zbroję, ale Plague Marines wciąż przerażające, wykwalifikowanych wojowników. Odporny na każdym bólu lub dyskomfortu, Marines Plague wolą krótki pojedynków przeciwpożarowych dystansowych, gdzie można zobaczyć ropiejące rany zadane ich wrogów ich uszkodzonych boltguns.




Dwa ambitne wyzwania, o wykonaniu których marzą dziesiątki modelarzy. Jedno z nich może stać się rzeczywistością. W moim poradniku przedstawię profesjonalny wykon, przy użyciu oryginalnych narzędzi. Poprowadzę was za rączkę, krok po kroku - aż do samego celu. Dzięki temu będziecie w stanie wykonać wymarzoną konwersję w zaciszu domowego warsztatu...

Aby wywrzeć nacisk na decyzję, która z powyższych, interaktywnych konwersji, ujrzy światło dzienne i zostanie uwieczniona na filmie - zagłosuj w komentarzach! Głosowanie zakończy się 20 kwietnia w sobotę.




Pozdro600!
Nazroth

czwartek, 4 kwietnia 2013

KONWERSJA/KONTROWERSJA: DREADNOUGHT CHUJOZO



Życie niekwestionowanego boga modelarki, oraz idola młodzieży nie należy do najłatwiejszych. Występuje w nim oczywiście gloria i splendor, natomiast dzień po dniu trzeba udowadniać samemu sobie, że uwielbienie tłumów jest zasłużone. Nie ma bowiem nic gorszego od życia w hipokryzji i zakłamaniu. I tak, dążąc ku Epickiemu Ideałowi, jakim kreują mnie współczesne media, zapragnąłem stworzyć coś, co pozwoli przyszłym pokoleniom modelarzy żałować, że nie żyłem w ich czasach. Od wizji, do czynu dzieliło mnie ledwie kilka sekund i tak narodziła się moja spuścizna. Nim przejdziecie dalej - wiedzcie, że choć dla tak wykwintnego modelarza jak ja, jest to niewielki krok - tak dla naszego niewielkiego społeczeństwa hobbystów jest to krok w daleką, świetlaną przyszłość. 

 


Nie bacząc na konsekwencje, zapuściłem się w czeluści Internetu, by wybrać powiązaną z Warhammer'em 40,000 'ultimate' inspirację, która posłuży za fundamenty mego ponadczasowego dzieła. Nie trzeba było długo szukać. Większość z nas - niewolników Warhammer'a 40,000 - gra, lub też grało Space Marines. Ikoną Kosmicznych Marynarzy jest oczywiście Dreadnought. Rozumie się samo przez się, że to właśnie Dreadnought Kosmicznych Marines jest jedyną słuszną inspiracją, godną mojego talentu, a zarazem tematem, którym skrycie interesuje się każdy poważny fan 40stki. Prawdziwi fani tej 28mm bitewnej ambrozji, godzinami przeglądają strony poświęcone Dreadnoughtom (przykładowo Dreadnoughttube, xxxDreadnoughtvideos, czy nasze rodzime frywolneDrednoty.com), marząc o tym by w przyszłości samemu posiąść, skonwertować i wymalować wybitnego 'Andromecha'. Zazwyczaj na marzeniach się kończy, a efektem wielu godzin starannej pracy jest tzw. Dreadnought Chujozo. Pełno tego szmelcu na allegro i w internetach. Niedokładnie oczyszczone, zdewastowane ulepki, zalane farbą, wykonwertowane bez użycia chwytnych, ludzkich dłoni. Makabreska kończy się dzisiaj, ponieważ pokarzę wam jak, w profesjonalny sposób i przy użyciu zalecanych przez producenta narzędzi, skonwertować Dreadnoughta Chujozo...
 
(foto Chujozo 1)
(foto Chujozo 2)
(foto Chujozo 3)
(foto Chujozo 4)
(foto Chujozo 5)


Do wykonania konwersji Dreadnoughta Chujozo wymagane są następujące produkty GieWu:
- Blood Angels Furioso Dreadnought
- Citadel Cutting Mat
- Citadel Hobby Knife
- Citadel Plastic Cutters
- Citadel Hobby Vice
- Citadel Hobby Drill
- Citadel Emery Boards
- Citadel Clean-up Kit
- Citadel Razor Saw
- Citadel Sculpting Tool
- Citadel Water Pot
- Citadel Modelling Files
- Green Staff




...Hola! Zanim zabierzemy się do pracy, muszę mieć pewność, że jesteście gotowi. Żeby wykonać własnego Dreadnoughta Chujozo - musicie go zrozumieć. Stać się jednym z obiektem swojej pracy. Komunia kształtu, komunia umysłów, komunia dusz. W tym celu przetłumaczyłem dla was Google Translatorem opis Dreadnoughta Chujozo ze strony WGieWu. Zaznaczam, że warto przeczytać go na głos, głos w sposób zbliżony do Audio Booków z Black Library. 


 

"Chujozo Dreadnought to wcielony śmierć, wojna, której wysoki maszyna przerażająca broń prowadzony jest przez pilota zagrzebane głęboko w jego powłoce. Wiele ponosi blizny tysięcy lat wojny i są czczone w Krwi Rozdział Aniołów jako relikwie żywych. Niektóre pancerników Chujozo kierują się kaleką i starożytnych ciele krwi bibliotekarza Aniołów, podczas gdy inni ulegli Czarnym Rage i teraz walczyć u boku Spółki Śmierci, z zamiarem zniszczenia i śmierci."


Na tym etapie zrobiłem już wszystko, by przygotować was najlepiej jak umiem. Większość z was, co zrozumiałe, nie czuje się na siłach. Słabsi odpadną w przedbiegach, nie pokonując pierwszych trzech etapów. Druga fala odsiewu wyeliminuje tych, którym braknie skilla, nie dobrną do szóstego etapu. Jeden na stu, dotrze do etapu dziesiątego i tam polegnie utytłany we krwi, pocie i fekaliach. Jeden na tysiąc pokona etap dziesiąty i wraz ze mną cieszyć się będzie niekończącym etapem jedenastym. Tym 0,0001 procentom z was już teraz gratuluję, a reszcie życzę przetrwania na drodze życia nieudacznika i ofiary modelarskiego niepowodzenia.


TUTORIAL: How to Convert Citadels Chujozo Dreadnought

Krok 1: Rozpakowanie Modelu
Używając Citadel Hobby Knife delikatnie natnij zewnętrzną folię, którą następnie zsuń z opakowania. Wydobądź wypraski Dreadnoughta Furioso z opakowania i odłóż je na bok. 
Pamiętaj! Po użyciu dokładnie zabezpieczyć nóż, specjalną nakładką.
 












Krok 2: Neutralizacja Odpadów
Używane wyłącznie przez wąsatych wielbicieli modeli kolejek Transfer Shit, Instrukcję, oraz opakowanie po Dreadnoughcie Furioso wyrzuć do śmieci. Nie będą nam już potrzebne, a cenne Angielskie powietrze zostało skażone tuż po otwarciu pudełka. Hyc do kosza z tym.













Krok 3: Wycinanie Części
Przy użyciu Citadel Plastic Cutters wytnij dwie nasady dłoni Dreadnoughta. Wiem, że wycinanie bitzów cążkami to żadne wyzwanie, mimo to nie daj się ponieść artystycznej żądzy. Grunt to umiejętność zaplanowania swojej pracy tak, by kolejne czynności zazębiały się czasowo. Kolejne części wydłubiemy z wyprasek, kiedy przyjdzie na to odpowiednia pora.













Krok 4: Rozrabianie Green Stuffu
Na tym etapie do akcji wkracza Citadel Hobby Vice. Narzędzie to jest często lekceważone przez pomniejszych modelarzy, jako bezużyteczne. Bezużyteczny może być tylko rozum, który podpowiada takie głupoty. Hobby Vice jest wielozadaniowym przyrządem, który ratował mnie z niejednej opresji. Chwyć swój Citadel Hobby Vice, a następnie posuwistymi ruchami utnij pasek Green Stuffu o szerokości mniej więcej pół cala. Niepotrzebny Green Stuff schowaj do pudełka, a spreparowany kawałek urabiaj w palcach przez około 20 sekund, aż zmieni kolor z żółtego i niebieskiego na zielony.













Krok 5: Rzeźbienie
Rozrobioną kulę Green Stuffu rozwałkuj przy użyciu narzędzia z Citadel Clean-up Kit. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nie zrobić tego palcami to odłóż Green Stuff, narzędzie z Clean-Up Kit, a Wypraski Dreadnoughta Furioso wystaw na allegro za pół ceny - nie nadajesz się do tej roboty bezmózgi lamerze.

Ci z was, którzy wiedzą, jak obficie pocą się dłonie podczas intensywnej pracy modelarza, mogą przeciąć wałeczek na dwa i przystąpić do rzeźbienia Szponów Kootasów.

Korzystając z Citadel Sculpting Tool zaznacz cewkę siuraka, a następnie ostrą krawędzią wytycz linię jego główki. Możesz zmoczyć narzędzie w zimnej wodzie przed przystąpieniem do obrabiania wypukłości penisa, przez co powierzchnia pozostanie gładka i błyszcząca. Płaską stroną narzędzia wbij się pod napletek, na głębokość ok 2mm. Na koniec naciągnij uformowany napletek na główkę Szponu Kootasa, oddając tym samym jego naturalne ułożenie. 
Pamiętaj! Tą czynność należy powtórzyć dwa razy, ponieważ Dreadnought Chujozo uzbrojony jest w parę Szponów Kootasów.













Krok 6: Przyspieszanie Schnięcia
Po przyklejeniu Szponów Kootasów do 'nadgarstków' Dreadnoughta Furioso umieść całość w imadle Citadel Hobby Vice. Tak przygotowane Szpony umieść pod żarówką o sile 60w, na około piętnaście minut. To wprawi nowo powstałe członki w stan szybkiego twardnienia. W tym czasie możesz na przykład przygotować kolejną porcję Green Stuffu przy pomocy Citadel Razor Saw, lub innego poręcznego narzędzia. W Modelarstwie piękna jest swoboda działania, a do celu prowadzi wiele dróg - wybierz narzędzie, które odpowiada twojemu stylowi pracy. Komfort twojej pracy ulegnie poprawie, a czynności uchodzące za męczące staną się frywolną zabawą. 

Z Green Stuffu ulep cztery kulki, które posłużą za zbiorniki amunicji twojego Chujozo. Przed przyklejeniem koniecznie wypoleruj je szczoteczką z Citadel Clean-up Kit, by pięknie mieniły się w świetle lampki.















Krok 7: Model Assembly
Jak już wspomniałem wycinanie części z wyprasek, przy pomocy Citadel Plastic Cutters jest dla cieniasów i autorów 'how to paint'. Profesjonaliści wiedzą, że bitzy najlepiej wyrywać przy użyciu Hobby Vice, co niejednokrotnie skutkuje naturalnym wygięciem bitza. Dzięki temu sklejanie modelu staje się czymś więcej niż zgubną rutyną. 
Pamiętaj! Inspiracja czai się wszędzie, nawet w przypadkowo wygiętych częściach!













Krok 8: Klejenie i Opracowanie Modelu
Dla wielu z was klejenie to największa udręka. Często kończy się sklejeniem palców, przez co dłonie tracą swoją naturalną chwytność. Aby temu zapobiec klej przy pomocy dwóch imadeł Citadel hobby Vice. Te cacka jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, a klejenie przy ich pomocy to luksus. Na koniec nawierć otwory Dreadnoughta korzystając z Citadel Hobby Drill.
Pamiętaj! Wszystkie otwory... wszystkie.













Krok 9: Przygotowanie Sarkofagu
Sarkofag jest duszą naszego modelu. To w nim spoczywa 'pilot kaleka i starożytnych ciele krwi bibliotekarza Aniołów'. Wyszlifowanie sarkofagu przy pomocy zwykłego pilnika modelarskiego zajmie wieki, dlatego skorzystaj z Emery Boards. Plastikowe patyczki pokryte papierem ściernym przewyższają pilnik pod wieloma względami. Cieszą przede wszystkim swoją długowiecznością, oraz jakością wykonania. Osobiście preferuję używać wszystkich trzech na raz, dzięki czemu rozkładam ich ciężar na szlifowaną powierzchnię tworząc mieniącą się gładź pokroju ściany diamentu.














Krok 10: Prace Wykończeniowe
Po naklejeniu Sarkofagu model jest już prawie gotowy. Na tym etapie istnieje duże ryzyko uszkodzenia części wyrzeźbionych z Green Stuffu, jesteś w końcu pełen entuzjazmu i oglądasz swoje niedoszłe dzieło ze wszystkich stron. Ochłoń i delikatnymi, kulistymi ruchami wypoleruj sarkofag, oraz Szpony Kootasy używając szczoteczki z Citadel Clean-up Kit, zamoczonej w wodzie. To nada kulom pięknego połysku, by cieszyły oko przez długi czas.

Dreadnought Chujozo schnie, a ty masz chwilę czasu by przygotować się na etap jedenasty. Do kubeczka Citadel Water Pot wlej swój ulubiony napój gazowany. Jeśli nie lubisz gazowanych napojów to z przykrością muszę oznajmić ci klęskę. Delikatne, musujące bąbelki pobudzają wnętrze jamy ustnej, wywołując nadprodukcję hormonu radości. Mogłeś cieszyć się swoim Dreadnoughtem Chujozo, ale tu chodzi o coś więcej niż zwykłą, przyziemną radość. Masz się nim napawać. I wierzę, że wśród czytelników jest jeden, lub dwóch, którzy podołali wyzwaniu i są teraz w etapie jedenastym...













Krok 11...: Upajanie Się Kolejnym Sukcesem wraz z Hebanowym Hipciem...
Wraz z Hebanowym Hipopotamem, którego siostra przywiozła mi z Ugandy napawam się swoim dziełem. Mój bezruchy towarzysz wpatruje się z zachwytem w refleksy światła odbite od podajników amunicji i pięknie wyrzeźbionego Sarkofagu. Lód wydaje z siebie cichy trzask, chłodząc bulgocącą Colę Zero. W normalnych okolicznościach człowiek obdarzony moją wyobraźnią mógł by zamartwiać się, czy przypadkiem słomka z kubka nie osunie się, roniąc kroplę Coli i dewastując tą idealną scenę - ale nie ja. Ja użyłem kubka Citadel Water Pot, wyposażonego w sześć uchwytów na słomki różnej grubości. Mój krok jedenasty może trwać nieprzerwanie, aż do końca świata... lub Coli Zero.
















Pozdro600!
Nazroth 

sobota, 13 października 2012

W POSZUKIWANIU IDEALNEGO BRĄZU...

Przed laty firma Games Workshop wypuściła na rynek serię fenomenalnych farb, które na zawsze odmieniły światowe modelarstwo bitewne. Washe istniały oczywiście wcześniej, ale nigdy wielbiciele Warhammera nie stosowali ich na tak dużą skalę. Farby te miały rozrzedzoną konsystencję, a za sprawą specjalnego składnika cechowały się znakomitą przyczepnością i ożywieniem pokrytego koloru. Niebieski Asurmen Blue mógł bym określić mianem 'Mglistego Poranka', a zielony Thrakka Green - 'Eterycznej Mgiełki'. Wśród tej serii była też jedna specjalna farba, której osobiście zawdzięczam więcej niż jedną wymalowaną armię, oraz niewiarygodny przyrost skilla. Devlan Mud - 'Rzadkie Gówno'


 



Niestety podobnie jak Dinozaury, Washe Games Workshop wymarły. Do dziś naukowcy starają się wyjaśnić przyczynę ich zniknięcia. Zastąpiono je oczywiście innymi farbami, wznawiając i rozciągając zakres serii, oraz zmieniając jej nazwę na Shade. Osobiście Shady przypadły mi do gustu jeszcze bardziej niż Washe. Ilość kolorów to jedno, ale ich działanie... jest jeszcze lepsze. Niestety z jednym wyjątkiem, którym jest Agrax Earthshade. Farba zachowuje się zupełnie inaczej, od swego poprzednika. Wypracowana na przestrzeni lat metoda malarska stanęła więc pod znakiem zapytania. Nie poddałem się jednak i po zgromadzeniu pokaźnych zapasów Devlan Mud, wyruszyłem na wyprawę w celu odnalezienia idealnego brązu... mojego Świętego Grala.





Przemierzyłem dzikie krainy, odwiedziłem miejsca, w które wielu modelarzy obawiało by się zapuszczać. Testowałem zarówno farby, jak i wymyślne mieszanki. Wszystko na nic. Substytut Devlan Mud wymykał mi się z pomiędzy palców, będąc tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Wielokrotnie krzyczałem "Eureka!", tuż po nałożeniu farby, tylko po to by wzdrygnąć się z niesmaku, po jej wyschnięciu. W pewnym momencie myślałem, że to już koniec. Obawiałem się najgorszego - że nigdy nie odnajdę nieuchwytnego ekwiwalentu farby, która wraz ze mną wymalowała tysiące (naprawdę tysiące) figurek. Z pomocą przyszedł mi strącony z nieba Serafin, polecając linię produktów Army Painter. Produktów, które dzień w dzień mijałem w pracy. Produktów, które za wyjątkiem Kleju i Sprayów nigdy nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Zaufałem Bratu Kompaniście i nabyłem wszystkie trzy Quickshady dostępne u AP. Rozpocząłem testowanie...





WYNIKI TESTÓW - ZESTAWIENIE DZIAŁANIA BRĄZOWYCH FARB WASH I SHADE NA FORUM 1ST.COMPANY.

Mroczni Bogowie nie znają litości, istnieje jednak sprawiedliwość na świecie. Całodzienne testowanie zaprowadziło mnie do celu. Odnalazłem Idealny Brąz, pod postacią Army Painter Strong Tone Quickshade, a uśmiech ponownie zagościł na mojej twarzy. Miłym dodatkiem jest większa pojemność i niższa cena - czuję się jak zwycięzca loterii szczęścia. Czas przetestować nową (starą) zabawkę na większej ilości modeli i zrobić pokaźne zapasy.






Pozdro600!
Nazroth

czwartek, 5 lipca 2012

PĘKNIĘTE KOŁO MODELARSKIE

To były pracowite dwa tygodnie, w trakcie których na łamach bloga na przemian  pojawiły się informacje cenne i zupełnie abstrakcyjne. Plotkowaliśmy o nadchodzących zmianach nowej edycji Warhammera 40,000. Polecaliśmy jak prostymi zabiegami znacząco zwiększyć swojego skilla. Głośno zastanawialiśmy się nad sensem tłumaczenia nazw własnych na język Polski. Na koniec dissowaliśmy pewne turniejowe zachowania. Jeżeli w trakcie tych czternastu dni uważnie śledziliście tego bloga, to znaczy że jesteście w pozytywnym tego określenia znaczeniu "zdrowo popierdoleni" :) (jednym słowem trafiłem w dobrych odbiorców)

Dziś rozpoczynając kolejny cykl wpisów chciałem zaproponować Wam odrobinę relaksu i utęsknionego modelarstwa. Celowo bowiem omijałem ten aspekt hobby koncentrując się na Grze i Kolekcjonerstwie.


Jak wiadomo wraz z nadejściem nowej edycji Warhammera 40,000 pojawiły się zupełnie nowe znaczniki celów misji. W istocie w porównaniu do starych znaczników można by rzecz, iż wymiatają na całej linii. Mimo to uważam, że doświadczonych modelarzy stać na więcej. Po co kupować, skoro można wyprodukować?


A zatem znacznikom GW dziękujemy serdecznie i w pocie czoła (na zewnątrz zamiast powietrza unosi się fekalny kisiel, a mój sąsiad Marian, przepity słucha na całą pytę disco na przemian z raegge)  zabieramy się do pracy. Dziś przygotujemy bowiem ZNACZNIKI KOOTASY. 

Potrzebne materiały:
- 40zł (zestaw słomek penisów)
- odrobina wyobraźni.
- sprawne dłonie (najlepiej prawa i lewa).
- wyrozumiała żona (może też po prostu spać).

Na wypadek, gdyby ktoś wykazał się nieludzką wręcz odpornością na linki - aby wykonać znaczniki należy zapoznać się z powyższym linkiem Znaczników Kootasów.

Krok pierwszy: Delikatnie zdejmij wieko z opakowania. Uważaj, by nie rozsypać kruchej zawartości.

Krok drugi:  Powoli wyjmij słomki penisy (słomkopenisy?!) z tuby i rozłóż je na płaskiej, czystej powierzchni niczym bierki.

Krok trzeci: Ruchem posuwistym zsuń penisy ze słomek i postaw je na sztorc: jeden obok drugiego, segregując je na dwie w miarę równe kupki. Podczas segregacji posłuż się rozróżnieniem kolorystycznym.

Zakończenie: Drogą selekcji naturalnej wybierz dowolne sześć penisów. Ja zdecydowałem się wybrać dwa różowe (primary objectives), oraz cztery czerwone (secondary objectives).

Gratuluję, oto gotowy produkt. Od razu muszę pogratulować Ci cierpliwości, oraz zdolności modelarskich. Niewielu graczom udało się samodzielnie wykonać takie znaczniki, o czym świadczy choćby fakt, że tylko ja używam ich na turniejach. Prawdopodobnie inni, którzy próbowali popełnili błąd w trakcie jednego z etapów i uzyskali zbyt małą ilość znaczników.


W przyszłości chciał bym min. pokazać jak wykonać słynne "Kapcie Vladda", dzięki którym niekwestionowany mistrz Polski Zapiął nie jeden turniej klasy Master. 

 "Tupot małych stóp"

Planuję także wywiady z gwiazdami 40stkowej estrady.

Kolejne wpisy z zapoczątkowanych już serii. 

A także więcej anusów, dużo - duużo więcej. Ale do tego potrzebna jest wena, której zapewne dostarczy mi nowy podręcznik, kiedy w końcu go do mnie przytachają.

Pozdro600.
Nazroth.