Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnica Spowiedzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnica Spowiedzi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2013

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.5 "PADŁEŚ - POWSTAŃ!"

Pokój niech będzie waszym monitorom!

Scena Turniejowa określa go mianem wschodzącej gwiazdy, a przecież w jednopiętrowych domkach dla lalek, waszych sióstr, gościł już wiele lat temu! Kiedy kondycja nie pozwoliła mu na męski sport, po prostu wzruszył ramionami i zmienił go na inny męski sport! W pewnym momencie swojej kariery utracił wszystko, nie poddał się i za sprawą wsparcia ze strony przyjaciół podjął wyzwanie Actimela jeszcze raz, a gdyby zaszła taka potrzeba - zrobił by to ponownie! Teraz sprawą, w którą jest uwikłany żyje cała Polska, a przecież nie schował żadnego dziecka w beczce po ogórkach!



Przedstawiam wywiad:
NAZROTH VS KEN


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Ken, chciał bym przybliżyć czytelnikom Twoją osobę, popraw mnie jeśli się gdzieś pomyliłem. Jesteś zaangażowanym graczem w Warhammer'a 40,000, mieszkającym w Krakowie. Poza figurkowym hobby udzielasz się także w sporcie (Futball). Obecnie jesteś w związku (jedynym słusznym). Masz duże poczucie humoru i lubisz zdjęcia psów sięgających wzrostem poniżej męskiego kolana. Na koniec warto wspomnieć, że na turniejach odpierdalasz niezłe salta zmotoryzowanymi Marines w różnych kodeksowych odsłonach. Tyle przynajmniej udało mi się wycisnąć z Twojego profilu na FB w 18000 sekund, które na to poświęciłem (istny wgląd w czyjeś życie). Jak widzisz to nawet nie jest pytanie, dlatego by zachować pozory dialogu muszę oddać Ci głos. Ken, zdradź mi ile masz wzrostu, co jadłeś dziś na śniadanie i co spowodowało, że zainteresowałeś się Warhammer'em 40,000?

K: Na początek w imieniu Bolesława (uszatego kosmity) pragnę podziękować za dużą wyrozumiałość. Jako jeden z niewielu nazwałeś go psem :D Wzrostu mam tyle co facet mieć musi >190 (sorry Herbi <3), jadłem serca zapiętych wrogów, a 40tką zainteresowałem się z dwóch powodów, pierwszy to zdrowie i czas - nie dałem rady z footballem i po 7 latach z ciężkim sercem musiałem schować sprzęt (przynajmniej na ten rok :/) , a rywalizację trzeba jakoś zastąpić. Zresztą to nie jest tak, że to nowy dla mnie temat, przed 40k grałem wiele lat w Battla, głównie dlatego, że 40tka była wiele lat gorzej rozwinięta w Polsce niż WFB (przynajmniej w moich rejonach), nawet przejawiałem zainteresowanie tym systemem wcześniej, nawet pewien czerwonofiuty gracz w Jędrusiu dawał mi się bawić swoimi... ośnieżonymi błękitnymi marinami! Podsumowując, zawsze jarał mnie klimat DA i w ogóle marinów więc na starość wróciłem do hobby.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Wstęp mamy już za sobą dlatego przejdźmy do tematu, który w naszym środowisku jest teraz na językach: Chodzi o kradzież Twojej armii zmotoryzowanych Dark Angels. W jakich okolicznościach 'zaginęła' Twoja Armia i czy od razu wiedziałeś, że jest to kradzież?
 

K: Wersji jest wiele: same odjechały, zaginęły na pustyni (schemat armii :P), zabrał je Wujek Samo Zło. Wracając z turnieju w Zielonej Górze (bardzo udanego swoją drogą) wysadzałem chłopaków w Krakowie, i tutaj zaczyna się część dla Sherlocka Holmesa: torba zniknęła z samochodowego bagażnika w nadprzyrodzony prawdopodobnie sposób. Zorientowałem się w domu i niestety więcej jej nie widziałem. Kradzież bądź przywłaszczenie założyłem od razu. Najbardziej bałem się, że skurwiel który to znalazł wziął cenne dla niego rzeczy (tj. tablet), a śmieszne plastikowe panolki wydupcył do krzaków albo na jakiś pchli targ.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Strata modeli, w które wpompowało się nie tylko kabzę, ale i czas to strata, którą może zrozumieć jedynie inny kolekcjoner/modelarz. Mi też skradziono kiedyś model (z gabloty w sklepie! WTF?!) i pamiętam wybuchową mieszankę uczuć, które wtedy czułem. Co Ty czułeś po utracie swoich figurek? (<Ken, jesteśmy tu w samym męskim, figurkowym gronie - nawet jeśli się rozkleisz - czytelnicy to zrozumieją XD>

K: Czułem WKURW, nie złość, nie frustrację, tylko WKURW. Zrobiłem się drażliwy i rozjebany. Ktoś właśnie naruszył moje święte prawo własności, przez co straciłem kupę kasy i pracy. Tutaj jednak pojawili się ludzie którzy wykonali gest którego w życiu bym się nie spodziewał. Ekipa z Vanaheimu z Urielem na czele oraz Puppet Wars (WIELKIE DZIĘKUJĘ PO RAZ NTY) zrzuciła się i odkupiła mi większość armii, żebym mógł zagrać na arenie, potem wspólną pracą wspinając się na wyżyny speed paintingu skleiliśmy i pomalowaliśmy na tri color pierdyliar bików. Serio takie wsparcie myślałem, że tylko w filmach disneya.


N: Heh, kradzież armii też była swego rodzaju niespodziewanym gestem, ale dobrze że życie wyrównało Ci to 1 do 1. 

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Pomimo iż osobiście wierzę w możliwości Polskiej Policji, zauważyłem że Polacy jakoś nie przepadają za zgłaszaniem do niej swoich spraw. Powiedz, jakie tradycyjne kroki podjąłeś by odzyskać swoje modele, oraz czy z początku przynosiły one efekty?


K: Taaaa nie zgłaszają, Chętnie Wstąpię Do Policji itd... ale jak już komuś krzywda się stanie albo co to jechać po Policji, że nic nie robią. Ja poszedłem zgłosić kradzież, chociażby po to żeby, jeżeli modele wypłyną mieć dowód, że są moje.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Pozostając w kontekście, a jednocześnie zataczając szersze kręgi tematyczne chciał bym skierować rozmowę na trochę inny tor. Czy i/lub w jaki sposób utrata Armii wpłynęła na Twoje życie Turniejowe? Zostałeś zmotywowany, czy raczej dociążony stratą? Po Twoich turniejowych wynikach mógł bym postawić tezę, lub dwie, ale chciał bym usłyszeć jak dokładnie było?

K: Na początku chciałem to wszystko walnąć w kąt, bo opcja kupienia, sklejenia i malowania od 0 trochę mnie odstraszała, zwłaszcza, że dopiero co skończyłem to robić. Jednak postawa chłopaków i doping Uriela (bo już nie najgorzej mi szło), żebym dalej grał faktycznie mnie zmotywowała.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Masz duże plany związane z Ligą Ogólnopolską (no wiadomo - z topem w rankingu), czy to tylko pozytywne skutki plastikowej rozrywki? Jesteś jednym z tych, którzy masturbują się wysokim miejscem w Rankingu?

K: Ilość plam w okolicach mojego biurka, widocznych tylko w specjalnym fioletowym świetle prosto z NCIS zdradzi Ci jak jest... :D Pewnie, że się tym jaram, jednak nie tylko z miejsca w lidze, z każdej gry w panolki czerpię olbrzymią frajdę, z każdego zwycięstwa radość, a porażki naukę :P Co do planów, mam ambitne jak na ligowego rookie, a czy się zrealizują to już zależy od moich wyników i umiejętności :)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''



N: Zmierzając powoli do końca zmuszony jestem powrócić do kwestii skradzionej Armii. W jaki sposób wpadłeś na trop swoich modeli, oraz jak Twoim zdaniem zakończy się ta sprawa dla złodzieja?
 

K: Nasze środowisko jest stosunkowo hermetyczne, jeżeli dodamy do tego poziom rozwoju i inteligencji złodziei ulicznych na poziomie paczki drożdży, to jest mała szansa, że one wypłyną. Ja miałem farta, figurki znalazły się w rękach kupca z warszawy, który postanowił się podzielić tym na Facebook, na jednej z grup tematycznych. Obecny tam jeden z Krakusów - Maciek Czerwiec (flacha!!!!) od razu skojarzył pomalowaną na pustynno armię Ravenwing ze zdjęcia i dał mi do niego link. Teraz postaw się w mojej sytuacji, de facto Twój hajs i praca leży na CZYIMŚ dywanie.... koktajl adrenaliny, nerwów i bezradności (na szczęście nie miałem dostępu do pisania na tej grupie bo mógłbym we WKURWIE napisać coś co utrudniłoby mi odzyskanie figsów). Szczęśliwie osoba która weszła w ich posiadanie chciała współpracować. W momencie pisania tego tekstu Policja wysyła mi już 95% moich figurek z akcesoriami (coś tam się zapodziało). Jeżeli chodzi o złodziei to mam szczerą nadzieję, że zostaną znalezieni i bekną (chociaż szanse na to są nikłe ;/ tak jak i na znalezienie tableta), dostaną syfa, a w każdym kolejnym pokoleniu będzie co najmniej jeden kryptopedonekrozoofil ze skłonnościami kazirodczymi.

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Ostatnie pytanie to formalność, a zarazem ważna tradycja. Zapinanie. Co sądzisz w zdobywaniu kakaowych skalpów na Turniejach? Za/przeciw? Nie masz zdania? Może skrycie to wielbisz, a otwarcie zaprzeczasz? Gościłem tu już fekalnych piromanów, krypto zapinatorów i okrutnych pięściarzy. Jakie jest twoje zdanie na temat Zapinania?


K: Zdecydowanie ZA. To bardzo ważna tradycja, w końcu kim jest krwawy wojownik zniszczenia bez trofeów? Trzeba tylko uważać na sprytnych przeciwników! Żyletki za zwieraczem, trująca wazelina, kwas w dwunastnicy. Nie wolno deprecjonować znaczenia tego jakże ważnego procederu. To pobitewne "zapiąłeś?" nie może zniknąć z naszych słowników, pielęgnujmy to! 

N: Miło mi to słyszeć, tym bardziej od osoby praktykującej na wielu turniejach. Przyznaję, że czasem czuję się jak jeden z tych Chrześcijan, którzy przemierzyli ocean i szerzyli swoje zwyczaje wpychając je w gardło niewiernych... i to jest dobre uczucie. 

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Tym oto pozytywnym akcentem kończymy kolejne wydanie z cyklu Tajemnice Spowiedzi, a ja zachęcam do odsłuchania soundtracka z bajki o Kenie - enjoy:






Pozdro600!
Nazroth

sobota, 16 lutego 2013

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.4 "IT IS ALIVE!"

Parafianie!


Bywa, że błędy młodości gnębią nas przez długie lata, nie pozwalając na błogie zapomnienie. W takim przypadku, najlepiej jest wyznać winy i raz na zawsze zrzucić ciężar złych uczynków, ze swoich barków. Wie o tym mój kolejny gość, który po milleniach izolacji i samotności poczuł chęć wyznania swoich nieczystych myśli! Opuścił nas, lecz powraca w blasku i chwale! Gotów by ponownie stanąć do walki niczym Lech, przywódca stoczniowców! Wzbija się w powietrze śladem Adama Małysza i z dumą pędzi na spotkanie przyszłości. Nowy, odmieniony, ale jakby nasz dobry, stary i wszystkim znany...



Przedstawiam wywiad: 
NAZROTH vs INKQ


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Wojciechu, pomimo iż zdaję sobie sprawę z tego, jakim interstelarnym hardkorem jesteś i w jakim kierunku będzie zmierzał dzisiejszy wywiad - zmuszony jestem zadać pytanie, które każda kochająca matka zadaje swoim powracającym nocną porą dzieciom: Gdzie byłeś i dlaczego tak późno wróciłeś?

I: Przez ostatni rok miałem sporo zajęć i nie miałem w ogóle czasu na hobby (mimo tego, na ostatnim chellku na 5 edycję się zjawiłem). To co mogę powiedzieć publicznie to walczyłem z zakończeniem studiów i pracą w nienormalnych godzinach. Jak by tego było mało to organizowałem własny ślub i wesele. Jak już się ożeniłem i uspokoiła mi się sytuacja w pracy to mogłem spokojnie zacząć wgryzać się w 6 edycję, oraz zrobić przegląd w figurach ;)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''


N: Powracasz, niesiony falą słusznego wkurwienia, by ponownie terroryzować fora tematyczne. Tu i ówdzie kurki gdaczą o ewentualnym spustoszeniu, jakie mógł byś poczynić na lokalnych i poza miastowych Turniejach. Czy Twój chwalebny powrót ma charakter 'kanapowy'? Być może zaplanowałeś tachanko tu i tam, w celu pstryknięcia po uszach kilku harcujących podczas Twej nieobecności zuchwalców?

I: Moja aktualna robota sprawia, ze większość weekendów pracuję - a jak nie pracuję, to czasami mogą z niej zadzwonić i powiedzieć że jednak pracuję :P Czasami potrafią budzić w nocy ... :( tak, więc mam zamiar pojawić się tu i ówdzie na jakichś lokalach ale mając ograniczoną liczbę wolnych weekendów nie jest to proste. Mam także nadzieję, że jak dopisze szczęście to może jakiś większy turniej łapnę (Kraków, Rzeszów, Katowice, Warszawa) ;) Małą liczbę wolnych weekendów staram się wykorzystać inaczej, planuję podciągnąć swoją armie modelarsko - znaczy się wymalować ją na poziom Masterowy, oraz pograć towarzysko w zaciszu domowym;) Tak na marginesie skończyłem sklejać wszystkich GK i po podliczeniu wyszło mi że mam 62 metalowych GK w PA (+10 w zapasie) oraz 27 metalowych w termosce, dla porównania - plastików 12 w PA.

N: Imponująca ilość. Oby tylko praca szpiega, który z ukrycia obserwuje działania Polskiego Rządu nie odciągały Cię tak mocno od hobby :)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Na Forum Ligi Ogólnopolskiej napisałeś min. "Nie byłem aktywny przez kilka ostatnich miesięcy bo brałem ślub, miałem masę roboty, kończyłem studia..." Pominąwszy fakt, że był to chyba najdłuższy (kilka miesięcy) ślub w historii - wielu czytelników chciało by też przeczytać "... zapuszczałem wąsa". Masz dla nas dobrą nowinę? Małysza już dawno nie ma na międzynarodowych skoczniach - chcemy z powrotem naszego Inkq'iego!

I: Naz, moja kochana żona chętnie odpowie na to pytanie ;)... jak je zadasz jej osobiście :)

N: Allright, rozumiem kto nosi spodnie w tym związku. Nie trzeba było tak dosadnie tego ujmować :)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Może dla odmiany troszkę o Hobby. Jak podoba Ci się to co zastajesz po powrocie? Games Workshop wykazuje dość ciekawą tendencję pomniejszania Power Levelu nowych Armii w zamian fundując coraz więcej nieścisłości interpretacyjnych i luk w zasadach. Over Powered Necronów, miałeś okazję poznać. Chaos Space Marines, już nie tak OP, za to z wieloma niewiadomymi już chyba nie. Na sklepowych półkach i niektórych Turniejowych blatach pojawili się też nowi Dark Angelsi. Armia, do której pokaźna errata ukazała się już na kilka dni po premierze Codexu. Co o tym wszystkim sądzisz?

I: Bardzo podoba mi się kierunek w którym idzie GW. Po pierwsze: FAQ'i. Panowie podchodzą do tego wreszcie sensownie, to jest zwrot o 180* w stronę graczy turniejowych. FAQ'i pojawiają się bardzo szybko i są konkretne, oraz w miarę logiczne. Interpretacja ich nie pozostawia wątpliwości i nie generuje nowych niejasności. Nawet jeśli wychodzi jakiś błędny punkt to bardzo szybko jest korygowany. Częste FAQ'i nie tylko korygują błędy, ale także zmieniają zasady i koszty punktowe - to jest prawdziwa rewelacja.

Po drugie: Rulebook do 6 edycji, jest napisany bardzo logicznie, ma strukturę instrukcji obsługi. Sama gra stała się jeszcze bardziej dynamiczna niż w 5 edycji - gra się bardzo szybko i interesująco. No i Allies, na początku psioczyłem i kląłem a teraz sam zastanawiam się jak tu poszerzyć swoją kolekcję ;) o White Scarsów/Salamandry czy detachment Vostoryan/Steel Legionu. Jest to skok na kasę, ale z drugiej strony daje bardzo dużo opcji i wprowadza sporą różnorodność.

Bardzo podoba mi się ta edycja bo GK, stracili na sile i nagle Draigowing przestał być grywalny przez co liczba pseudo graczy GK drastycznie zmalała :)

Co do poziomu poszczególnych armii to przez 6 edycję, FAQ'i, zasady z WD oraz Allies - poziom się bardzo wyrównał, a w sumie nikt nie może mówić że nie da się grać jakąś armią w tej edycji. Bałem się losowej szarży i innych "dziwactw" 6 edycji a wyszło naprawdę bardzo dobrze :)


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Meta turniejowa ewoluowała, pojawili się też nowi Turniejowi gracze. Forum sędziowskie przeżywa dość zjawiskowy szturm zbuntowanych komentatorów, usilnie starających się wmówić Nam, jak to ze strachu osłabiamy ich armie, oraz że białe jest czarne. Nowe FAQ GW nasiliło ataki i obecnie czujemy się wręcz oblężeni przez hordę Graczy - Zombi. Słychać tylko 'mózg, mózg..." i od czasu do czasu 'a wyjaśnij mi w takim razie to i to i to...bo jak nie to nie masz racji'. Inkq jesteś pewien, że chcesz w to wchodzić? :)

I: Eeee.... normalka, dla mnie nic nowego :P Należy pamiętać że wielu sędziów zaczynało po przeciwnej barykadzie - Naz jak spojrzysz w głębię serca (któregoś ze swoich dwóch) to przypomnisz sobie że też tak zaczynałeś. Tylko czekać aż któryś z tych krzykaczy zasędziuje turniej i zmieni pogląd na PKZ'ety ;) Jestem weteranem takich potyczek słownych, flame'ów na Gildii cz Glorii. Te na tą samą modłę już mnie czasami nudzą i nie chce mi się odpowiadać takim nudnym gościom. Na szczęście nic w przyrodzie nie ginie i mamy kilku nowych sędziów którzy z uporem i zapałem świeżo upieczonego Inkwizytora starają wypalić swoimi argumentami herezję 8)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''




N: Teraz kiedy już się rozpędziliśmy... naszła mnie pewna refleksja. Wojciechu, wiesz jakim szczęściarzem jesteś? Warp na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wciągnął w swą otchłań niejedną duszę. Niewielu ludziom udało się wrócić do Hobby. Ty powracasz, niczym Kaldor Draigo, podczas gdy przykładowo Sokles, Emeryt i wielu innych odeszło w Turniejową niepamięć. Jak myślisz zobaczymy jeszcze kiedyś te zabłąkane mordeczki? Jako heroiczny pogromca osnowy - jaką radę dał byś swoim zagubionym kolegom?

I: Nastają co jakiś czas okresy, w których hobby to jest ostatnia rzecz która przychodzi do głowy. Ja się wycofałem praktycznie całkowicie, ale było to kontrolowane - w sensie wiedziałem, że chowam te figury do szafy tylko po to, żeby za jakiś czas je wyciągnąć i móc znowu porzucać kośćmi 8) Bez sensu było męczyć się i próbować bez skutecznie planować eskapady turniejowe. Nie mam żadnej konkretnej rady, po za tym każdy przypadek wsiąknięcia w otchłań jest inny, niektórzy wsiąkają za bardzo i po pewnym czasie nawet jak mają możliwości to nie wracają. Sokles odciął się całkowicie - gra w karty z dziećmi :P Ale Emeryt ciągle utrzymuje z nami kontakt na gruncie fluffowym i rożnych inicjatyw, więc mam nadzieję ze jeszcze kiedyś zobaczymy i usłyszymy tego dużego gościa grającego na turnieju. 8)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Zbliżamy się powoli do końca, więc zrzucę na chwilę maskę dżentelmena i zapytam w prost. Obaj jesteśmy znanymi wielbicielami pusiaków... jak twoja zacna żonka znosi fakt, że co jakiś czas będzie musiała podzielić się tobą z bandą spoconych facetów, kłócących się nad Turniejowym blatem? Nie wszystkie panie dobrze znoszą Turniejowe Eskapady swoich mężczyzn, a niektóre (czego nie mogę zrozumieć) nawet samych figurek nie lubią! (LOOOL)

I: Moja małżonka znosi to bardzo dobrze. Na pewno pomaga fakt, że na turniejach występują tylko bandy facetów :P Poza tym ona ma też swoje pasje, hobby oraz swoich znajomych z którymi spędza czas, kiedy ja przesuwam małe metalowe ludziki 8) Staramy się wspólnie organizować sobie czas tak żeby był w nim moment na hobby i znajomych :) Liczba turniejowych eskapad jest skutecznie ograniczana przez moją pracę. Co do samych figur, to moja żona lubi malować ciekawe modele ;)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: At last but not least: Zapinanie. Dobrze wiem, że lubisz porządnie Zapiąć na Turnieju - jakieś słowa ostrzenia dla przyszłych oponentów?

I: Jestem delikatny, staram się być miły, rozmowny, wyrozumiały i... lubię z zaskoczenia 8)

N: Ja bym raczej powiedział, że jesteś zaskakujący, a lubisz miło, wyrozumiale i delikatnie:D

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
To już koniec czwartego wydania Tajemnicy Spowiedzi, a tym czasem zapraszam wszystkich do zapoznania się z Remiksem, nad którym Inkq pracował podczas weseliska, przez te wszystkie miesiące. Delikatny i z zaskoczenia:





Pozdro600!
Nazroth

poniedziałek, 17 września 2012

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.3 "PRZYPOWIEŚĆ O SIEWCY"

Szczęść boże.

Nim przedstawię dzisiejszego gościa TAJEMNICY SPOWIEDZI, pragnę opowiedzieć wam pewną przypowieść.
Był sobie siewca, który rozrzucił ziarna na rolę. Niektóre z nich padły na drogę, gdzie wydziobały je ptaki; inne na skałę pokrytą warstewką ziemi – te zostały wypalone przez słońce; kolejne wpadły pomiędzy chwasty i nie zdołały przetrwać, gdyż wątłe młode rośliny zagłuszyły ciernie.
Były jednak takie ziarna, które spadły na żyzny grunt. Z nich siewca w przyszłości zbierze obfity plon.
Moim gościem jest dzisiaj jedno z takich ziaren. Z pozoru młody i gniewny, w praktyce cicha woda - nie tylko brzegi rwie co i kąśliwa to bestia! Wychowany w spartańskich warunkach, karmiony Powergamingiem, pojony Plastikową Krwią... gdy próbowano wsadzić mu czopek w doopę, on z zawiścią wsadził doopę w czopek!



Przedstawiam wywiad: 
NAZROTH vs R2D2

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Arturze, pomimo iż na Południu Polski straszy się Tobą początkujących 40stkowiczów, a samo Twoje zgłoszenie na tegoroczną Arenę odstraszyło kilku znanych Warszawiaków, w głębi serca wiem, że jesteś całkiem sympatycznym gościem. Powiedz jak udało Ci się tak mnie oszukać?

A: Miło mi to słyszeć i cieszę się niezmiernie, że to właśnie dzięki mnie, kilka osób zaoszczędzi ciężko zarobionego golda i spędzi miły weekend w towarzystwie rodziny, zamiast targać do Grodu Kraka z walizami pełnymi plastiku.
“Powiedz jak udał Ci się tak mnie oszukać?”- z pewną taką niesmiałością  ]:P

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Skoro wspomniałem już tegoroczną Arenę, warto udzielić czytelnikom drobnej lekcji historii. Dwa lata temu stoczyłeś dzielny pojedynek z niejakim Szpilmanem, przeskakując go o jedno miejsce i w rezultacie kończąc Krakowski Master na 68 z 70 pozycji. W roku 2011 zdobyłeś zaskakujące, jak na swój wiek - 40 miejsce. Przypomnę, że w Turnieju wzięło wtedy udział 68 osób! Jakie są Twoje plany na ten rok? Czy będzie podium?

A: Podium? Po co mi podium? Nie zmieści mi się w pokoju.

N: No już nie cwaniakuj, dobrze wiesz, że pytałem wprost: "Czy uważasz, że na tegorocznej Arenie rozstawimy podium?" Ale wróćmy do planów na ten sezon.

A: Ważne żeby przegonić niejakiego Nazrotha. Jeśli to się uda będę czuł się spełniony.  ]:P
Generalnie założenia na ten sezon są następujące:
1. cisnąć  cały czas tą samą armią (ojciec strasznie się wkurza jak ciągle zmieniam armie, bo musi ludkom łapki i główki odrywać i przylepiać tyłem naprzód)
2. zostać najlepszym graczem DA w Polsce, bo to, wg nowych zasad, da awans do reprezentacji (druga opcja to założyć własną reprezentację)
[Młody już powinien być pierwszy w rankingu, tylko ktoś mu na turnieju złą  armię przypisał. - dop. Tata]
3. wybrać się na turniej poza Kraków

A wracają do Areny 2010, to zwycięstwo z Szpilmanem było poważnym błędem taktycznym, albo nawet strategicznym, bo wylądowałem na 67 miejscu, a nagrody pocieszenia dostawał tylko trzy ostatnie. Dopiero później gość  z ostatniego miejsca, w jakiś dziwny sposób awansował o trzy pozycje, spychając mnie na 68. Należnych nagród, oczywiście, nie dostałem.

N: Plan zdaje się być solidny i konkretny. Dostrzegam w nim pewną lukę związaną z przeganianiem co poniektórych Czempionów Polskiej Sceny, natomiast nie uwzględniłeś tego w punktach, więc się nie liczy. Solidaryzuję się oczywiście z Twoim Tatą, granie jedną armią jest the best, do tego jak uda się zrealizować wyjazdowy turniej - droga ro Repry będzie stała otworem. Oczami wybujałej wyobraźni widzę zdziwienie na twarzach Europejskich adwersarzy, borykających się z ojcowskim instynktem, w połączeniu z panicznym strachem przed porażką. Kto wie - może staniesz się czarnym koniem Polskiej reprezentacji? Ktoś musi pociągnąć ją do zwycięstwa!

Co do samej Areny, uważam że powinieneś wytropić tego drania i uregulować z nim zaległości. Najpierw oszukał na miejscu, a potem zwędził Tobie należne frykasy!
 

 Together we can rule this world.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Zaczęliśmy mącić patykiem sadzawkę historii, dlatego chciał bym jeszcze przez chwilę pociągnąć ten temat. Czy to prawda, że Twoja przygoda z Warhammer'em 40,000 rozpoczęła się już w brzuchu Matki? Powiadają, że w trakcie ciąży rodzice czytali na głos podręcznik do Drugiej Edycji, a podczas narodzin lekarz klepnął cię w pupę Templatką Flamera. Zamiast raczkować sprawdzałeś Line of Sight, a Twoje pierwsze słowa to "kulamy kto zacznie'. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?

A: Dokładnie tak, a do templatek flamerowych mam uraz do dzisiaj.
Jakieś pięć  lat temu, w Dzień Dziecka, ojciec zabrał mnie do Barda i powiedział: bierz co chcesz ..., potem parę razy powiedział: nie to, weź coś innego …i w ten oto sposób wybrałem starter do WFB (ten z krasnalami i goblinami), w następnym tygodniu pojawił się battelforce Wood Elfów, w lipcu pierwszy turniej (Treeman z gałęzi - żenada, ale dał radę, kontra zestaw karteczek udających podstawki udające figurki - wtedy jeszcze nie wywalali za proksy - to był pierwsza wygrana bitwa). Czterdziestka pojawiła się w następne wakacje, załapałem się na ostatni miesiąc 4 edycji, w tzw. międzyczasie był LotR i tak to leci kolejny roczek...
[A jak będzie miał 14 lat, to będzie mógł powiedzieć, że pół życia spędził przy stole. Ja p... - dop. Tata]

N: Francja elegancja, do dziś łza kręci mi się w oku, kiedy wspominam zamierzchłe czasy swoich pierwszych kroków. Rhino CSM z klocków lego (nawet udało mi się je sprzedać i dostałem zamówienie na kolejne!). Być może Twoje pokolenie było ostatnim, któremu pozwalano na papierowe wygłupy. Kiedyś, za wiele lat - opowiesz dzieciakom w sklepie jak to było za dawnych czasów... puki co:

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Jak na Pro-gracza jesteś jeszcze stosunkowo młody. Wiem, że z Warhammer'em wiążesz swoje plany na przyszłość. Na pewnym etapie życia hobby jakim jest Turniejowe Granie spotka się z silną konkurencją w postaci koleżanek. Czy nie obawiasz się, że będziesz zmuszony porzucić rzemiosło na rzecz dziewczyn? Być może masz inne plany - aktywnie ogarniesz kwestię lasek, jednocześnie zaliczając liczne Turnieje?
A: Mówisz o tych stworach kręcących się po klasie i służących do ciągnięcia za warkoczyki? Na razie nie mam długofalowych planów związanych z tym... czymś.
[Tata, nie rozumiem tego pytania. - pierwsza reakcja Artiego, jak je zobaczył. - dop.Tata]

N: Tak to już jest. W pewnym wieku to my je ciągniemy, a potem one nas ciągną. Jestem przekonany, że aktywnie ogarniesz kwestię Turniejów, jednocześnie zaliczając... Wujek Nazroth Ci kiedyś wytłumaczy.

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Odstawmy na chwilę kwestię lasek i Turniejów. Od lat zastanawiamy się z chłopakami, czy w chwili pojawienia się pierwszego zarostu, podążysz śladami wielkich mistrzów Plastikowego Rzemiosła i zapuścisz wąsy? Inkq przez dwie dekady dumnie obnosił się ze swoim męstwem, w przeciwieństwie do niego Eman dopiero po latach odkrył w sobie siłę, potrzebną do objawienia swojego prawdziwego oblicza. Jak będzie w Twoim przypadku?

A: Nie potrzebuję wąsów żeby cisnąć , ale bródka na pewno zagości na mojej facjacie, taka w stylu Davida Villi, bo taka a’la ZZ Top przewracałby modele na stole. Albo pójdę w ślady ojca, który goli się max. trzy razy w miesiącu, dzięki czemu jednorazówka wystarcza mu na pół roku, a pianka do golenia - na sześć  lat.

N: Jesteś jeszcze młody, dlatego trudno Ci będzie zrozumieć pryncypały ekonomii. Zobaczysz, że gdy zgodnie z zapowiedzią skoncentrujesz siły na jednej armii z pewnością częstotliwość znikania zarostu Twojego Taty znacznie wzrośnie:)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''

'join the Dark Side'


N: Ciekawość zaprowadziła mnie z dala od tematu przewodniego. Powracając do Warhammer'a 40,000: Nie tylko ja zaobserwowałem Twoją wzmożoną aktywność Turniejową ostatnich lat. Każdy kto dysponuje determinacją, by stać się kiedyś prawdziwym Plastikowym Czempionem ma jakieś wzorce. Kto jest twoim 40stkowym idolem i dlaczego właśnie ja? 
A: Masz wyniki i spędzamy dużo czasu razem, podczas wakacji - to zdeterminowało mój wybór, ... albo spieprzyło mi coś w mózgu.
Szary - pozwalał mi przesuwać swoje szczury na turniejach w Bardzie
Marcel - dzięki za turnieje LotR’a
i oczywiście Emeryt - kto nie zna niech żałuje.

N: Teraz już nie mam wątpliwości - jesteś Sithem, który w przyszłości chce przerosnąć i pokonać swojego mistrza. Dobrze... trenuj. Będę podsycał Twoją pasję i przeistoczę Cię w nowe pokolenie broni masowego rażenia uahahahahaha <evil laughter>
 
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Tradycja nakazuje, byśmy na tym etapie wywiadu skoncentrowali się na jakimś epicko istotnym aspekcie naszego wspólnego hobby. Niedawno zetknąłem się z Polskim podręcznikiem do Necronów. Jak sądzisz, czy nazwanie Flayed Ones 'Watahą Skórzniaków' utrzymuje klimat Warhammer'a 40,000? Jeśli nie wiesz czym są 'Skórzniaki' to wspomnę, iż wg. Polskiego Kodeksu są to "Necroni zarażeni klątwą skórzniakową". Jak odbierasz to finezyjne tłumaczenie?

A: Zaskoczyłeś mnie, nie widziałem polskiego Kodeksu Nekronów (ten do Tyrków był wystarczająco przerażający, żeby mnie zniechęcić do polskich tłumaczeń), ale nie byłym Sherlockiem Holmesem gdybym nie podjął  się rozwiązania tej fascynującej zagadki.
Początkowo myślałem, że chodzi o chorobę skórną. Ale nie! Necroni nie mają skóry - dedukowałem. Oczywiście jako dr Miodek języka angielskiego, specjalista i fachowiec oraz ogólnie znany w okolicy, mojego pokoju, anglicysta... wrzuciłem to (Flayed One Pack) do Google Translatora. GT wyrzucił - obdarty ze skóry Jedno opakowanie - też chyba nie o to chodzi (nadal nie mają skóry). Drążyłem dalej... Przeczytałem kawałek tekstu ze strony GW dotyczący Flayed One Pack i doszedłem do wniosku, że to oni ze skóry obdzierają innych, a później się tą skórą owijają. Idąc dalej tym tropem stwierdziłem, że w tym momencie staje się możliwe obdarcie Necrona ze skóry (nie jego własnej, ale zawsze), czyli tłumaczenie Google Translatora (prorok jakiś czy co?) nabiera sensu. Sukces. 'Necroni obdarci ze skóry, którą wcześniej obdarli z innych stworzeń, a później się nią owinęli - jedno opakowanie' - tak powinna brzmieć polska nazwa tej jednostki.
Ogólnie rzecz biorąc, już kilka razy musiałem się gęsto tłumaczyć z różnych rzeczy, więc wiem, że tłumaczenie nie jest prostą sprawą. Osobiście nie tłumaczyłbym nazw własnych. Nazwy jednostek, broni, zasad specjalnych należy zostawić w spokoju, co najwyżej bym je spolszczył, żeby lepiej wyglądały w tekście. No i oczywiście korekta, która nie powinna puszczać takich kwiatków jak słynny: RYCERZ ŚMIECI, z kodeksu Vampirków.

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: I tak dobrnęliśmy do końca naszej miłej pogawędki. Czas na ostatnie, ósme pytanie: Artu, 'Zapinanie' Turniejowych oponentów. Jaki jest twój stosunek do tego nikczemnego aktu? Czy anihilując przeciwnika czujesz choć odrobinę litości?
A: No jasne, że... nie

N: Widzę, że wykorzystałem już limit liter, którymi byłeś w stanie mnie obdarzyć. Krótko i zwięźle, tak więc niech drżą ci, którzy na własnej skórze odczują Twój brak empatii.

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Na koniec moja rada, dla tych, którzy Artura spotkają na Arenie. Chcąc zachować choć odrobinę godności i punktów - zachowujcie się tak jak papuga z filmiku, a może wam się uda...





Pozdro600!
Nazroth

wtorek, 17 lipca 2012

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.2 "H-EMAN"

Drodzy wierni.

Nie tak dawno gościliśmy przy konfesjonale znaną gwiazdę 40stkowe estrady, a już dziś mamy kolejnego gościa. Niewielki wzrostem, za to wielki duchem. Wierny swojej ulubionej armii bez względu na zmieniające się edycje. Zuchwały miłośnik Close Combatowego pierdolnięcia. Grzeszył i to sporo... Teraz nadeszła kolej na wyznanie owych grzechów w drugiej odsłonie TAJEMNICY SPOWIEDZI!



Przedstawiam wywiad: 
NAZROTH vs EMAN


"For The Emperor and Sanguinius!"


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Pewnie tego nie wiedziałeś, ale w niektórych kręgach nazywany jesteś Leonidasem Polskiej 40stki (tak naprawdę teraz to wymyśliłem). Bynajmniej nie dzieje się tak za sprawą zbliżającej się czterdziestki, a raczej z powodu uporu i wytrwałości z jakimi trwasz przy swojej ulubionej armii: Krwawych Aniołach. Od kiedy udzielam się turniejowo Eman = Blood Angels. Zarówno w czasach Army of Death, jak i BA'WD, a teraz nie bacząc na Gej Najtoskie zboczenia i inne wygięcia Codex: Blood Angels. Można by wręcz rzec, że wyjąwszy jakiś tam Tau'owski skok w bok jesteś Blood Angelskim Monogamistą. I tu pojawia się pytanie (nie, nie to, czy wiedziałeś o Leonidasie:P) jak to jest grać tyle lat jedną armią, i bądź co bądź, na dobre i na złe zaliczać nią podium?

Pomimo obiegowej opinii, mówiącej, że jestem podłym pałergejmerem, młodych i niedoświadczonych graczy na turniejach pożeram w całości i razem z Vladdem regularnie wyrabiam macę z krwi dzieci, to prawda jest taka, że jestem nieutulonym klimaciarzem. I z Bladziami to była miłość od pierwszego wejrzenia - zanim jeszcze poznałem mechanikę gry, klimat kodeksu "Angels of Death" z Drugiej Edycji wypalił mi piętno w mózgu. Żadna inna armia mi po prostu "nie leży" i nie wyobrażam sobie, żebym mógł grać czymś innym. Miałem co prawda Tau'ową chwilę słabości, w ramach odpoczynku od close combatu chciałem spróbować czegoś całkiem innego, ale na szczęście to była tylko chwila. I na swoje usprawiedliwienie dodam, że mam jeden oddział Krootów pomalowany na Death Company ;-)
Natomiast jeśli chodzi o samo granie, to zawsze niesamowitą frajdę dawało mi wygrywanie armią, która nie jest topowa i ograna na wszystkie możliwe sposoby (jeszcze w czasach przed kodeksem z 5ED) - dzięki czemu można przeciwnika zaskoczyć czymś kompletnie niekonwencjonalnym, czego nigdy wcześniej nie widział. A przegrywanie motywowało mnie do jeszcze większej rozkminy. Poza tym myślę, że wychodzenie poza oklepane schematy Razorspamu na 5ED kodeksie też mi dosyć nieźle wychodziło.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Skoro już jesteśmy przy Leonidasie, czy nie zastanawiałeś się może nad zapuszczeniem brody? Uważam, że było by Ci w niej zdecydowanie do twarzy. Gdybyś czysto przypadkiem, dajmy na to w odległej przeszłości planował podobny zabieg - co mogło by Cię do tego nakłonić? No i czym planował byś odżywiać bujny facjalny zarost?

Jest tylko jeden powód, dla którego porzuciłbym te rozkosze codziennego golenia, zacinania się, biegania po nowe ostrza do maszynki itp. A jest nim mianowicie kobieta, a jak kobieta - to wiadomo, tylko moja Małżonka. Gdyby któregoś razu zażyczyła sobie zobaczyć na mojej gładkiej niczym pupcia niemowlaka twarzy ślad zarostu, bujne bokobrody, albo wąsiska ala-Stary Inki - zapuściłbym je bez wahania :-)
Jeśli chodzi odżywianie, to słyszałem, że najlepszy do tego celu jest tłuszcz wytapiany z młodych, początkujących graczy w 40stkę. Regularnie wcierany daje ponoć niesamowite efekty. 


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Z tego co mi wiadomo Space Marines nie mogą mieć dzieci (a dzieciaci nie mogą mieć Space Marines). Tobie się to udało. Powiedz co w twoim hobbystycznym życiu zmieniło się najbardziej, a co zmieni się jeszcze bardziej z nadejściem kolejnego potomka?

Zacznę może od tego, że mam już dwójkę małych demonów i więcej nie planuję. A nawet gdybym miał takie niecne zamiary, to - że tak zacytuję "chyba z inną żoną" ;-)
W pierwszej kolejności przychodzi oczywiście całkowity brak czasu na cokolwiek, w tym oczywiście na 40stkę. Jedynie tytanicznym wysiłkiem udaje się wykroić trochę czasu na hobby, a wymaga to poważnego samozaparcia - żeby np. nie przeznaczyć go na odpoczynek. Każdy większy wyjazd trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem, a i tak w sporej ilości przypadków później okazuje się, że np. któreś z młodych się pochorowało i nici z turnieju. Ale - przy współpracy Żony - da się od czasu do czasu coś tam wykombinować i na jakiś turniej się udać.
Później jak już dzieciaki stają się mobilne, dochodzą do tego jeszcze dodatkowe atrakcje - figurki trzeba zamykać na klucz, coby nie stały się ofiarami większego demona ;-) i niczego nie można zostawić w zasięgu "małych rączek".
Ale generalnie - polecam :-)


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
No, to skoro rodzinna atmosfera zdominowała naszą rozmowę zdradź mi proszę czy podczas konsultacji związanej z wydaniem podręcznika Krwawe Anioły zapytano Cię o poprawność tłumaczenia "Sangwinowy Miecz"? Czy nie uważasz, że to tłumaczenie jest co najmniej infantylne?

Odpowiadając wymijająco, zgodzę się, że nie jest to zbyt trafione tłumaczenie. ALE nie jest to też tak trywialne, jakby się mogło wydawać - w oryginale ta moc ma nazwę "The Sanguine Sword", więc nie można tego przetłumaczyć jako "Miecz Sanguiniusa", w odróżnieniu oczywiście od "Wings of Sanguinius" czy "Shield of Sanguinius" - gdzie sprawa jest jasna. Także chodzi tutaj raczej o wygląd miecza, a nie o jego "pochodzenie". Bardziej klimatycznie byłoby nazwę tej mocy przetłumaczyć jako "Krwawy Miecz", albo coś w tym stylu - ale wiadomo, że z tłumaczeniami jest jak z kobietami ;) wierne nie są piękne, a piękne nie są wierne. Te tłumaczenie jest w miarę wierne ;-) 


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Całkowicie zmieniając temat. (Mam nadzieję, że to nie jakaś tajemnica). Czy zdarza Ci się wypić przed, lub po turnieju? Mówię o takim typowym męskim spotkaniu wojowników, gdzie leje się alkohol, a w powietrzu słychać bitewne historie? Czy preferujesz raczej pompujące brzusio browarki, czy męską czystą?

Oczywiście, że się zdarza ;-) Czasami przed, czasami po, a czasami i przed i po - normalna sprawa. Zabawa plastikowymi panolkami to jakby nie było doskonały pretekst do spotkania się z Ziomalami, a jak już jest spotkanie, to o suchym pysku ciężko siedzieć. Oczywiście ekscesy okresu kawalerskiego mam już za sobą, więc nie sądzę, żebym kiedyś jeszcze miał okazję zobaczyć tekst "turnieju nie ukończyli" w połączeniu ze swoją ksywą. Co do rodzaju trunków, to wszystko oczywiście zależy od towarzystwa i nastroju - czasami browar, czasami czystą (czy też zgodnie z tradycją - fińską czerwoną), a czasami rudą na myszach.

 "Brawa dla Emanuela, on wybrał smak swojego życia!"


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Może dla odmiany sięgnijmy korzeni. Na forum Legionu zarejestrowany jesteś od 2005 roku, ale Twoja przygoda z Warhammer'em 40,000 trwa dłużej. Czy mógł byś przybliżyć mi (oraz gawiedzi) początki swojej 40stkowe przygody? Komu zawdzięczamy fakt, że na co drugim turnieju w Polsce na podium są tylko dwa wolne miejsca?

To były bardzo zamierzchłe czasy, gdzieś tak tuż przed Herezją Horusa, znaczy się byłem na pierwszym roku studiów (98 w poprzednim millenium). Grałem wtedy w Chronopię i Warzone, łaziłem do klubu Drakkar (w Szczecinie), żeby się na bitwy ustawiać. Któregoś dnia jeden ze znajomych (ksywy już niestety nie pamiętam) powiedział, że żona dała mu ultimatum i musi się pozbyć wszystkich około-hobbystycznych szpejów - m.in. całej armii do 40stki. Chciał ją sprzedać za 200zł, utargowałem do 150zł - i w taki oto sposób stałem się posiadaczem grywalnej, praktycznie całkowicie metalowej 2ED armii BA :) Do dzisiaj pamiętam co było w tym dealu - 10 Taktycznych, z 10 SMów z różnymi heavy weaponami, DC z Kapelanem, Furioso (2ED z Multimeltą), 5 Scoutów (jedyne plastiki w całej armii), całe wiaderko różnej maści Termosów (około 20 modeli) i komplet bohaterów specjalnych.
2ED jakoś nie specjalnie przypadła mi do gustu, z resztą w Szczecinie nie było aż tak dużo ziomali regularnie grających. Ale na szczęście za chwil kilka wyszła 3ED, do tego Target Games popełnił 2ED Warzone, która była fatalna - i tak pozbyłem się jednych modeli, dokupiłem co tam było trzeba, żeby zacząć swoją przygodę z "nowym" Mrocznym Millenium (czytaj - Rhinosy) i tak to się jakoś dalej potoczyło. 

Ach Chronopia i Warzone... czasy zaiste zamierzchłe i do tego zacne. Już teraz wiem dlaczego nie dominowałeś wtedy Krakowskiej sceny tych gier - pustoszyłeś nadmorskie wybrzeża, zostawiając starą stolicę dla smyków mojego pokroju. Solidaryzując się zdradzę Ci pewną tajemnicę: Gdzieś tam w sieci czai się niejaki Michał W. i pacza. I przy nim nigdy nie wspominamy, że 2ED nie przypadła nam do gustu :) Tak na wszelki wypadek... ale idąc dalej...

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Twoja (wyrozumiała i wspierająca Cię hobbystycznie) Żona ma konto na Facebook, oraz całkiem niezłe transportery Rhino. Nie pytam o Rhino, bo wiem, że jako gracz Blood Angels coś tam w swojej kolekcji posiadasz. Interesuje mnie fakt, dlaczego nie ma konta na Facebook?

Facebook to zło ostateczne, miejsce do cna plugawe, zepsute i pozbawione jakichkolwiek zasad ;-)
Jest to trochę zboczenie zawodowe, ale generalnie to nie lubię "miejsc w sieci", które otwarcie przyznają, że będą wykorzystywać twoje dane gdzie tylko się da, jak tylko się da i kiedy tylko się da. A wszystko po to, żeby wyciągnąć z tego jak najwięcej kasy. Poza tym nie kręci mnie to całe lajkowanie, dislajkowanie i tym podobne Facebookowe pierdoły.
Ta fotka oddaje dosyć dobrze moje nastawienie do tego portalu:
http://www.federicopistono.org/blog/differences
Rhinosy powiadasz ...

Tak, Rhinosy - takie transportery Kosmicznych Marines:)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Na koniec nie może się obejść bez zapinania. Wiem, że swego czasu Legioniści zamiast tego staromodnie wtrącali do lochu. Teraz liczy się tylko 'wylot' pokonanych przeciwników. Eman, ale tak szczerze: Lubisz 'Zapinać'?

A kto nie lubi? Prawda jest taka, że każdy gra (w dowolną) grę, żeby wygrać - nawet jeżeli sam się do tego nie przyznaje - gdzieś tam w głębi duszy marzy mu się Zapinanie. Nie ma nic przyjemniejszego, niż porządne Zapięcie po zaciekłej walce :-) Z drugiej strony jednak, nie kręci mnie Zapinanie młodych i niedoświadczonych - bo w sumie co to za zabawa, jak się porządnie nie bronią - dlatego staram się być dla takowych dosyć delikatny.




Tak więc drogie dzieciaczki - teraz już wiecie, że Wujek Eman będzie delikatny niczym pozytywny bohater kreskówki z 1983 roku H-EMAN, a Wujek Nazroth będzie drapieżny i podstępny niczym Szkieletor pastwiąc się na ofiarach pozostawionych przez poczciwszego Leonidasa.


Na koniec zapraszam do wysłuchania piosenki nagranej przez wiernych fanów Emana. Jak możecie się domyślać piosenka nosi tytuł "EMAN", i opowiada o rozterkach wewnętrznych młodego Emana, kiedy to porzucił Chronopię i obrał zupełnie nową drogę życia...



Zgłoś kolejną gwiazdę do wywiadu - napisz do mnie na z22cm@op.pl

 
Pozdro600!
Nazroth

wtorek, 10 lipca 2012

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.1 "OGRY MAJĄ WARSTWY"

 Bracia parafianie!

Dziś nadszedł radosny dzień. Przy konfesjonale zagościł bowiem osobnik zdawało by się 'turniejowo' martwy, a jednak chwilowo zmartwychwstały tylko po to by na łamach tego bloga zrzucić z obolałych ramion balast grzechu. Odważył się, przyszedł i w zamian za garść snickersów zdradził wszystkie swoje tajemnice, rozpoczynając tym samym zupełnie nowy cykl wpisów - TAJEMNICĘ SPOWIEDZI!





Przedstawiam pierwszy w historii bloga wywiad: 
NAZROTH vs EMERYT


 "Ta jest suczko, smagaj ten dziarski zadek!"



Zauważyłem, że ostatnimi czasy szeroko udzielasz się na Warszawskim forum WH40K Gloria Victis. Kiedyś do Warszawiaków najpierw się strzelało, a dopiero później zadawało pytania. Co się zmieniło?

GV to w tym momencie zupełnie inny twór niż jeszcze parę lat temu. Forum już dawno stało się tak naprawdę największym ogólnopolskim skupiskiem ludzi związanych z 40k - i to niekoniecznie graczy. do tego bardzo poprawiła się moderacja - oczywiście - offtop się zdarzy, ale staramy się na bieżąco deaktywować potencjalnie niebezpieczne lub wkurwiające jednostki. Z dobrym skutkiem. Zdecydowanie pomaga fakt, że Alisr - główny admin - jest zupełnie z 40k nie związany, więc jak coś mu nie pasuje - jeb jeb jeb i po sprawie, bez cackania się.
Zdecydowanie wolę GV od np. takiej Gildii, która jest bardzo nieprzyjazna dla początkujących, a do tego generuje ruch na poziomie zero - stąd zresztą moja sugestia (która przeszła bez echa), by Gildię wreszcie porzucić, a w zamian rozbudować forum ligowe, coby było bardziej noobfriendly.

W sprawie Gildii w pełni się z Tobą zgadzam. W zasadzie to 40stkowe Forum Gildii podpija cewkopłyn już od ładnych paru lat. Do prawdy nie wiem skąd u niektórych ten niepoprawny sentyment zasrywania tego forum pierdołami, zamiast wziąć dupę w troki i przeprowadzić się w jakieś przyjemne miejsce - skonsolidować nasze 40stkowe siły.


A skoro już przy nim jesteśmy - na Forum Gildii padło z Twoich ust stwierdzenie "przechodzę na kanapę i zajmę się forumowym trollingiem :wink: wreszcie nie przegapię żadnego odcinka Tańca z Gwiazdami :)" W jakim stopniu udało Ci się spełnić tą deklarację?

Heh, ano żadnego odcinka Tańca z Gwiazdami nie przegapiłem :D, ale oczywiście załapałem się tylko na ostatni sezon, następnych nie będzie...

Przyznaję, że jak za dobrych, starych, turniejowych czasów, choć może tym razem nie za sprawą pokaźnej sylwetki - nadal wszędzie jest Ciebie pełno. Rozpychasz się wygodnie pomiędzy krążącymi w sieci megabajtami. Najbardziej zainteresowała mnie wiadomość, że w kwietniu załapałeś się na stanowisko Redaktora Merytorycznego w Fabryce Słów. Jako, że dla mnie jest to najlepszy (epicki wręcz) Polski wydawca książek fantasy i science fiction, odebrałem to niejako niczym wniebowstąpienie (przy użyciu pokaźnego dźwigu ma się rozumieć) twej zacnej osoby. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i przybliżyć mnie, oraz potencjalnym paczacom jaka jest geneza nawiązania współpracy?

Banalna. Na GV ktoś wrzucił info z FB Fabryki Słów, że szukają kontaktu z fandomem. Skrobnąłem maila, przy okazji pisząc o sobie parę słów. Okazało się, że ktoś tam w Fabryce Emeryta kojarzy - zaproponowali mi wpierw nieco inną fuchę, ale po wymianie kilku maili i konsultacjach z szefostwem dostałem robotę konsultanta - dostaję książkę przed ostateczną korektą i mam wyłapywać wszelkie błędy związane ze światem 40k i ujednoliceniem tłumaczenia - bo zwykłej korekcie może to umknąć. np. gdy w jednym miejscu combat knife jest tłumaczony jako nóż bojowy, a w innym jako nóż szturmowy. No i przy okazji się pochwalę - tłumaczenie wierszyka Karkasy'ego z "Czasu Horusa" jest mojego autorstwa - spodobało się nawet tłumaczowi książki i zaaprobował, jako wierniejsze oryginałowi :).
Współpraca z Fabryką układa się zajebiście - czego przykładem jest logo GV na okładce książki. do tego mam obiecane książki (tudzież inne fanty) jako nagrody w konkursach organizowanych na GV.
No i kończąc temat - zajebista sprawa wziąć w swoje dłonie książkę, której jest się zajebistym fanem, i zobaczyć w stopce redakcyjnej swoje nazwisko. +10cm do długości członka.

W zasadzie jestem raczej zwolennikiem innej formy spędzania czasu. Uważam, że zajebista sprawa wziąć w swoje dłonie członka, którego jest się zajebistym fanem, i zobaczyć ile ma centymetrów. Ukontentowany zabieram się wtedy za czytanie książek, w których stopce widnieją nazwiska moich znajomych... :) Ale nie mówmy o moim członku - temat rzeka.

Z licznych źródeł napływają do mnie informacje o konkursie Story of the Month nad którym trzymasz pieczę niczym Dumbledore nad Hogwartem. Może powiesz mi kilka słów na temat samej idei tego konkursu.

SotM zaczęło się wpierw na blogu Amdora http://portalodultramaru.blogspot.com, gdzie ogłosił konkurs na opowiadanie. wziąłem moją starą historię armii z którejś Wojny Światów, przerobiłem i posłałem. Nie wygrałem, ale ziarno herezji zostało zasiane. Na GV znalazło się paru zapaleńców i tak sobie co miesiąc coś tam klecimy. Przy okazji wyszło, że prócz bycia niepisanym szefem tego konkursu, udaje mi się pisać historyjki, które spotykają się z pozytywnym odzewem.
Pierwotnie miała to być taka wprawka do pisania, a wyszło, że co miesiąc mam okazję poczytać kawał naprawdę dobrego czterdziestkowego s-f. Opowiadanka są krótkie, w sam raz do poczytania na kibelku czy w przerwie w pracy, do czego gorąco zachęcam.
Są też plany, by z czasem wydać to w formie książkowej, ale zobaczymy, czy to wypali. Otwieramy nową aptekę, wszystko rozbija się jak zwykle o koszty :)

Wydanie kilku dobrych opowiadań to znakomity pomysł. Proponuję zaprzęgnąć do pracy pewnego młodego tłumacza, którego tożsamości nie wyjawię ze względów humanitarnych, i przetłumaczyć popularny tytuł Hammer & Bolter na "Młotek i Pociskownik". Była by to wyborna nazwa dla zbioru Polskich opowiadań ze świata czwórki i czterech zer, przesiąknięta klimatem i konsekwentnie osadzona w realiach.

Ponudziliśmy troszkę, to może przejmy do rzeczy. Jak wiesz pasjonują mnie dzikie walki gladiatorów, kończące się odbieraniem analnej cnoty i patroszeniem anusów pokonanym wrogom. Sam też jesteś niezłym ziółkiem w tych sprawach. Niejednego przeciwnika położyłeś na deski, by następnie degustować się jego odwrotem, niczym demoniczny sługa Boga Zarazy. Wspomniałeś, że odchodzisz. Nie było Cię jakiś czas. Aż tu nagle zabłąkany Grunwald i... no właśnie i co z tego będzie? Czyżby przepowiedziany dziesięć tysięcy lat temu upragniony powrót? Czy może raczej ostatnie tchnienie wymierającego gatunku?

Moim ostatnim turniejem miały być Mistrzostwa Europy. udało mi się jednak załapać na jeszcze jeden Grunwald, tak na pożegnanie Vedycji. i przyznam, że wynudziłem się cholernie. nie chodziło o przeciwników czy armie (GK,GK,BA). po prostu jakoś nie czułem już tego pierdolnięcia.



 RIP

Czyli decyzja jest raczej ostateczna. Zdradź mi proszę w takim razie, czy w twoim sercu nie żarzy się nawet iskierka analnego Berserkera? Nie tęskno Ci do turniejowej atmosfery? Mówię o tej z prawdziwego zdarzenia, gdzie drogą eliminacji z przodu zostają tylko najwięksi twardziele, a na końcu malkontenci zwalający winę na rzuty i pecha.

Turniejów brakuje mi tylko ze względu na ludzi - bo ta zgraja śmierdzących chłopów pozwalała mi wyłączyć się raz na jakiś czas z rzeczywistości ("neo, take the red pill!" "nooo! i want a little boy!"). Fajnie było wygrywać, chociaż wiązało się to z grą z ciągle tymi samymi twarzami, nierzadko w niezbyt miłej atmosferze. W zasadzie najlepiej wspominam bitwy, które szybko prowadziły do wielkiego combatu na środku stołu - Afro w Olsztynie czy Szwedzkie BA na ETC. Nieważny był wynik, ważny był rozpierdol!

Zmierzając ku końcowi chciał bym jeszcze poznać Twoje zdanie na temat naszej kochanej Polskiej Sceny Warhammer'a 40,000. Jak oceniasz zmiany, które zaszły i te, które mimo zapowiedzi i szczerych chęci nie zaszły w naszym hermetycznym społeczeństwie?

Pamiętasz, jak gadaliśmy po ETC? "kurde, ale oni wszyscy czysto grają! żadnych wałów! idealne mierzenie!" - pewnie, można się zachwycać grą obcokrajowców, ale podtekst jest dość smutny - zachwycamy się tym, bo Polska wałem stoi. Bo żeby w Polsce być w top10 sezonu, najczęściej nie wystarczy sam skill - trzeba nie dać się zwałować i umieć zwałować przeciwnika. Sam mam na sumieniu wpizdu grzechów, i smutne jest to, że mało kto przyznaje się do wałowania otwarcie. Zamiast grać bitwę na luzie, musisz być skupiony w 200% - 100% taktyka, drugie 100% patrzenie przeciwnikowi na ręce.
To taki główny zarzut, jaki mam do naszej sceny. Wałujemy, i to na potęgę.
Kolejną sprawą jest brak zmiany warty - starzy są za starzy, młodzi przyszli na gotowe i nie umieją / nie chcą ruszyć dupy i przejąć pałeczki. Póki co Liga jakoś istnieje, coś tam się dzieje, więc bądźmy dobrej myśli.

Heh no trudno się nie zgodzić, chociaż miałem okazję przyglądać się TOP 10 w sezonie, w którym wspólnie wybraliśmy się na ETC i uważam, że każdy (nawet Warszawiacy) zasłużył na swoje miejsce w lidze. Dużo bardziej od ciśnienia, czy wymogu skupienia podczas gry wkurwiają mnie faje, z którymi najpierw coś się ustali, a potem w bitwie o wszystko zaczynają kłamać, że niby nic takiego nie mówiliśmy - tylko po to by po przeforsowaniu w obecności sędziego swojego punktu widzenia zrobić mnie w chuja na kolejnym motywie. Miałem kiedyś taką sytuację i w zasadzie już ostrzę pazury na rewanż. Natomiast nie był to nikt, z kim później miałem przyjemność wyruszyć na podbój zagranicznych otworów fekalnych podczas ETC. Myślę, że aby nie dać przeciwnikowi szansy na takie wały trzeba po prostu być samemu dobrym wałkarzem - a raczej zamiast wałować - znać się na rzemiośle na tyle, by wały dostrzegać i przeciwdziałać. Po wspomnianym motywie przygotowałem sobie turniejową listę ustaleń przed bitwą do podpisu dla oponenta i nie ma chuja - już mnie nie wyrucha decyzją sędziego 50/50% :)

Ale, ale... Aby nie kończyć negatywnym akcentem muszę dociec jeszcze jednej sprawy. Jak wiesz wyznaję magię kości. Może nie do końca w typowo zabobonny sposób - po prostu nie lubię kiedy jakaś turniejowa parówa zaburza moje Mojo. Moich kości dotykamy tylko ja i 'Kopyto". Jak z tym u ciebie?

Należę do tzw. szamanów kości (nie pamiętam, kto wymyślił to określenie) - kości często gęsto mnie słuchają. I skłamałbym, gdybym powiedział, że osiągnąłem wszystko w 40k skillem - skill przyszedł wraz z wygranymi. Wygrane przyszły dzięki dobrym rzutom, a dzięki wygranym mogłem grać z najlepszymi i uczyć się od nich.
Miałem swoje turniejowe rytuały - vide kąpiele z moimi kośćmi, i amulety - różowa kosmetyczka na kości, świnki (małe i duża), bluza w kostki czy czapka wikinga. Wierzyłem w ich moc i sprawdzało się - jak było na sali kurwysyńsko gorąco i musiałem na chwilę zdjąć czapkę, od razu przeciwnik kulał jakieś niestworzone rzeczy. Było też takie coś jak tzw. "fluidy chujni", które sprawiały, że moje kości rzucały ciut gorzej, gdy dzieliłem się nimi z przeciwnikiem.

 I tak kończymy ten długi jak diabli wywiad. Liczę na to, że nie ostatni, gdyż na horyzoncie majaczy już sylwetka jednego z tytanów Polskiej Sceny Turniejowej, któremu również posłałem swoje OSIEM PYTAŃ.


Tym czasem wraz z Emerytem zapraszamy Was bardzo serdecznie na Huczną Imprezę Pożegnalną. szczegóły 'TUTAJ'

Pozdro600!
Nazroth