środa, 12 lutego 2014

AMBIGUOUSLY GAY DUO

Człowiekowi wydaje się, że widział już wszystko. Tym większe jest jego zaskoczenie, kiedy ów pogląd zrównywany jest z ziemią. Czasem wystarczy rzut oka na granicę internetów i to co było wczoraj traci smak w porównaniu z tym, co może nadejść jutro. Dla mnie youtube już nigdy nie będzie taki sam! Oglądnijcie - ocipnijcie!




Polecam odcinek z Saturday Night Live: https://www.youtube.com/watch?v=xbWpISOIipg Masakruje umysł XD



Pozdro600!
Nazroth

niedziela, 19 stycznia 2014

R.I.P.'ED BY GW


Na nieparzyste suty Slaanesha. Urlop pozostawił mnie zobojętniałym na bodźce zewnętrzne. Czułem się pustym wrakiem, wypłukanym z emocji. Fale intelektualnego preparatu 'Enema Rectal' przetoczyły się przez moją psychikę, dokonując niewyobrażalnego spustoszenia. Strawa utraciła smak, muzyce zabrakło rytmu, gry komputerowe zdawały się być ciekawsze kiedy je zostawiałem. Byłem mentalnym Haiti po kataklizmie. Nie stymulowała mnie już nawet stróżka śliny, która rozpoczęła swoją podróż w lewym kąciku ust, a potem nieubłaganie przyciągana siłą grawitacji podąża w dół, wciąż w dół... Ospale przedzierałem się przez kołduny zamglonej pamięci. Starałem się przywołać wspomnienia tego co było kiedyś. Świat miał wtedy więcej barw. Internet nie ograniczał się do bezmyślnego scrollowania kolejnych stron. W głębi istnienia wiedziałem, że przed 'wypoczynkiem' targały mną liczne, silne emocje. Czułem się hobbystycznie zagubiony, poszukiwałem kierunku, w którym mógł bym podążyć. Plotki dotyczące przyszłości Genialnego Wydawcy pieściły połączenia neuronowe w moim mózgu, a liczne forumowe batalie podsycały ogień w sercu. Urlop wprowadził mnie w stan katatonii. Panteon odwrócił swoje spojrzenie od pasywnego czempiona, którym się stałem. Utraciłem wiele, ale nie bez zysku. Restart systemu operacyjnego szarych komórek pozwolił mi bowiem spojrzeć na świeże plotki dotyczące GW z niecodziennej perspektywy. Skąpany w blasku żarówki, która pojawiła się nad moją głową, połączyłem pewne fakty i 'zrozumiałem'. Chmury intelektualnego zaćmienia rozstąpiły się, a wielki Boski palec wskazuje kierunek, w którym zmierza nasze hobby. Promyk nadziei? Wątpię.


Najpierw pewne fakty, oraz 'plotki' z mojego ulubionego źródła Faeit212, dotyczące przyszłości GW.
- Forge World i Black Library na stałe przechodzą do Direct Sales przez stronę GW.
- GW Germany zamknięte, a w niedalekiej przyszłości GW France i GW USA czeka podobny los.
- Nowości wydawane tygodniowo, a nie miesięcznie.
- White Dwarf przechodzi w tryb tygodnika, w systemie 2x nowości GW, 1x nowości BL i 1x nowości FW.
- Pojawia się nowe czasopismo Warhammer Visions, które jest 'bardziej' White Dwarfowe niźli dotychczasowy White Dwarf.
- GW przekazuje Lotr (obecnie Hobbit) pod skrzydła FW.
- GW przestaje supportować następujące armie z WFB: Wood Elves, Tomb Kings, Beastmen, Bretka.
- GW wydaje Kodeksy mało popularnych armii wyłącznie w wersji Digital, nie wypuszczając do nich nowych modeli/zestawów.
- GW sprzedaje się do Hasbro.

Nie mam powodów, by wątpić w internetowe plotki z Faeit212, ponieważ do tej pory zdecydowana większość z nich się sprawdzała. Powszechnie znane fakty również przemawiają na korzyść ostatnich plotek. Wnioski, które wyciągam być może nie są słuszne, za to nasuwają się same.


Games Workshop przechodzi transformację. Nie pierwszą i nie ostatnią, oraz zgodnie z tradycją 'ogromną'. Tak to już jest w przypadku bezkonkurencyjnych monopolistów, że na swoją bezkonkurencyjność muszą harować bez wytchnienia. Ostatnie lata i ubiegłe transformacje, czarno na białym pokazały, że GW ma jaja i jest bezwzględne. Za sprawą Chińskiej obrotności (głównie tej po godzinach) wycofali mniej dochodowy Metal i zastąpili go drogim (dochodowym w koncepcie) Finecastem. Zmodyfikowali warunki handlowe, tworząc w moim mniemaniu coś z niczego - nie godząc się na owe warunki sklep hobbystyczny naraża się na znaczny spadek atrakcyjności w oczach klienta (z wielu względów, których nie chcę pisemnie przytaczać, ale wiem, znam, mam, sram, stosuję sam). Nowości mają obecnie charakter mikro płatności, które zarówno sklep, jak i klient muszą uiścić, żeby pozostać w siodle. Mikro płatności to oczywiście pojęcie z gier i aplikacji, natomiast jest to kierunek, w którym zmierza nasz świat i GW nie zostaje w tyle. W gwoli ścisłości - nie krytykuję polityki obranej przez GW, w moim odczuciu jest dojrzała i imponująca. Od lat wykonują rozsądne posunięcia, a wszyscy plujący w ich kierunku Hater'zy mogą się pocałować w dupę, ponieważ GW gra im na nosie.

 
W oparciu o powyższe można stwierdzić, że Warhammer'a 40,000 czeka niebawem los swojego starszego brata Warhammer'a Fantasy Battles. Armie takie jak Adepta Sororitas, czy Inkwizycja przejdą do kategorii 'bez supportu' i wbrew oczekiwaniom fanów nie doczekają się nowych figurek. Direct Sales dla wybrańców niestety puki co będą miały jakiś tam impakt na Turniejową Metę, ale w pewnym momencie w ślad WFB ulegną wykruszeniu i przestaną istnieć. Przyznam, że nie tego się spodziewałem, obserwując ostatnią tendencję GW do promowania sojuszy i miniDexów w WH40k. Przekonuje mnie natomiast zapowiedź smutnego losu mało popularnych armii WFB. Spodziewam się, że plotki ulegną potwierdzeniu, a 'martwe' armie zostaną trwale wchłonięte przez te bardziej popularne, lub 'przekazane' do Forge World, który jak pokazuje Imperial Armour nie umie napisać spójnych i grywalnych Turniejowo zasad. Jestem ciekaw reakcji graczy WFB, mocno modyfikujących Turniejowe zasady Warhammer'a i dosłownie plujących na opcję sojuszy (w WFB wprowadzoną w podręczniku do 8 edycji). My zareagowaliśmy na ally detachment dość ochoczo, czym prawdopodobnie sprowokowaliśmy GW do wybrania takiej, a nie innej drogi dalszego rozwoju. Warhammer 40,000 przestaje być grą Sportową, a my sami jesteśmy sobie winni.

Pamiętajcie, że to tylko plotki i moje prywatne bajania. Dopiero czas pokarze, czy rzeczywiście tak wygląda przyszłość naszego hobby.



Pozdro600!
Nazroth

piątek, 10 stycznia 2014

SOCZYSTA BRYNDZA

Czasami trafiają się perły internetu tak silne, że trudno określić je mianem żartu. Żeby je zrozumieć trzeba zgłębić tajniki intelektualnego odkształcenia i pozyskać umiejętność penetracji podwójnego dna. To coś jak frottage minus i minus dające plus. Z tego też powodu zamiast zanudzać odwiedzających kolejnym hobbystycznym wpisem - pragnę przedstawić znalezisko z przed kilku minut:


Szkaradne i żałosne do potęgi, a jednocześnie takie piękne. Autor jakimś cudem pozostawił mnie w nastroju do refleksji, a do tej pory udawało się to wyłącznie Quentinowi Tarantino.

No ale, żeby nie było zupełnie poza tematem WH40K i hobby, mam ploteczkę do przekazania: WHITE DWARF przestaje istnieć, ponoć już jutro ma to być wiadome wszem i wobec. Pewnie większość z Was i tak to już wie ;)



Pozdro600!
Nazroth

wtorek, 7 stycznia 2014

EWOLUCJA i PRE-POSTAPOKALIPSA

Nasze hobby można śmiało porównać do oceanu. Jest równie rozległe, a w połączeniu z zasobami ludzkiej wyobraźni, jego głębia nie ma granic. Podobnie zresztą głębia środków, jakie na nie przeznaczamy. Przez większą część sezonu tafla hobby jest spokojna, życie pod powierzchnią toczy się swoim torem. Bywają jednak momenty, gdy wybuchy podwodnych wulkanów i bezlitosne tsunami niosą ze sobą zapowiedź finansowego spustoszenia.


Obecnie mamy do czynienia z takim właśnie 'hobbystycznym kataklizmem'. W internetach aż kipi od zapowiedzi nadchodzących zmian. Podwyżki cen, wycofanie Finecast'u, Forge World na Mail Order, Horus Heresy jako main game, Siódma edycja, nowy Kodeks Imperial Guard, <Stop! Co kurwa? Siódma Edycja?!> Zajęczymi susami (a raczej Flyrantowymi swoopami) popierdala w naszym kierunku Update Szóstej Edycji Warhammer'a 40,000. Niektórzy nazywają to astralne zjawisko 'Siódmą Edycją', inni stosują nazwę bardziej przystępną dla obolałego finansowo portfela: 'Edycja Sześć i pół'. <Zaraz, zaraz! Przecież edycje pojawiają się co cztery lata, w dodatku GW zapowiadało wydłużenie tego okresu!> Owszem, nie spodziewaliśmy się nowej edycji jeszcze przez kilka lat, ale w kontekście tego co dzieje się z Warhammer'em 40,000 oczekiwaliśmy pewnych zmian i oto są!


Na tle tych wszystkich potworków, powstałych wskutek tempa pojawiania się nowości, GW podjęło jedną z lepszych decyzji, postanawiając podreperować grę na zasadzie tzw. 'Łatki'. Transformacja Zasad Podstawowych wywrze znaczący wpływ na metę turniejową i wyważenie gry, jednocześnie pozostawiając bazowy mechanizm bez zmian. Nie wiem jak inni gracze, ale ja przebieram nogami z niecierpliwości. Na językach min. zmiana zasady Ignores Cover (Tak gracze TAU, czas zacząć się pakować!) z całkowitego ściągania osłony do poziomu -2 do Covera. Istnieje również prawdopodobieństwo powrotu do Pile-in'owania w CC. Ta zmiana oznaczała by erę Armii Combatowych, bez względu na możliwość szarży po wyjściu z Transportera. Czy czujecie już ciarki podniecenia?

 

W oparciu o powyższe informacje i w trosce o braci hobbystów, mam propozycję dla fanów Warhammer'a 40,000: Począwszy od stycznia odkładajcie po 80zł miesięcznie. W Maju (obstawiam, że nowa pół-edycja nie pojawi się wcześniej) do wydania będziecie mieli 40,000 polskich nowych groszy (czyli 400zł). W ten sposób nie usłyszycie z bazy 'we require more vespian gas' i ochoczo  chwycicie na upaćkaną farbkami klatę wydatek związany z nowym podręcznikiem.



Pozdro600!
Nazroth

poniedziałek, 23 grudnia 2013

ŻEGNAJ 2013, WITAJ 2014

Kolejny rok nieubłaganie dobiega końca. Czas zapierdala, niczym rowerzysta na dopingu. Ostatni kwartał roku to zły czas dla hobby. Z jednej strony każdy z nas wynagrodzi sobie zapewne trudy istnienia, nabywają dla samego siebie kilka prezentów związanych z Warhammer'em 40,000, lub modelarstwem. Z drugiej strony praca dopierdala ludzi z mojej branży w sposób, którego nie da się opisać słowami i jestem pewien, że nie tylko mojej branży to dotyczy. Ci z Was, którzy z handlem nie mają nic wspólnego, uganiają się pewnie za prezentami dla rodziny, albo ważnymi sprawami, wymagającymi niezwłocznego załatwienia. Tym czasem życie nie zwalnia byśmy mogli złapać oddech. Jest wręcz przeciwnie, wezbrane - przyspiesza. Zus przysyła nam pisma w treści podając jak opierdoli nasze konta OFE z 51,5% aktyw, GW zapowiada podwyżki cen i wycofanie Finecast'u na rzecz żywicy a'la Forge World. Gołym okiem widać już koniec 'kryzysu' w naszym kraju, chociaż w zasadzie nasz kraj to 'kryzys'. Reklamy trąbią o maściach na swędzenie pochwy, lekach na nerwicę, magnezie b6 i samochodach z salonu.

W całym tym rozgardiaszu kołaczą się elektroniczne wersje podręczników (kodeksów) GW, kolejne fale nowości, za którymi obciążony umysł nie nadąża. Sam już nie wiem co sądzić. Cieszyć się z nowości, czy płakać nad ich formą, oraz ilością? Postanowiłem zostawić to na 'po nowym roku', kiedy trochę ochłonę i nabiorę energii do gry. Czas chyba cofnąć się w rozwoju do poziomu gracza, jadącego na turniej bez specjalnego przygotowania w celu poznania nowych armii po drugiej stronie stołu. Człowiek nie jest już dzieckiem z perspektywą mnóstwa wolnego czasu. Latka lecą, brzuszki (i brody) rosną, włosy siwieją, rodzą się następne pokolenia. Z mojego punktu widzenia, naszego hobby to aż tak bardzo nie dotyka. Większość z nas przesiedziała w nim swoje X latek i planuje kolejne X. Mamy już nawyki, pozwalające na pogodzenie 'życia' i 'hobby'. No może poza Cylindrykiem - on nie ma życia co pokazał na forum w tym 'zapracowanym' okresie ;) To po prostu kolejne święta i trzeba je przetrwać, by w 2014 napierdalać w ludziki...


Ot - taka wariacja graficzna, pokazuje jeden z aspektów mojego życia.
Kto zna postać na zdjęciu - ten wie o co chodzi ;)



Skoro jesteśmy już przy świętach... to chciałbym złożyć wszystkim znajomym turniejowym graczom w Warhammer'a 40,000 szczególne życzenia. Żebyście w nadchodzącym roku znaleźli kompromis pomiędzy klimatem i power gamingiem. Żeby Wasze gry przebiegały w atmosferze pełnego wąskodupego profesjonalizmu, a zarazem w zdrowej i pozytywnej (rozluźnionej) atmosferze. Żebyście nie dostawali za dużo prywatnych wiadomości, a nawet jeśli już dostaniecie, to chociaż żeby Was nie wkurwiały. Życzę Wam również wielu zajebistych Eventów Warhammer'a 40,000. Z premedytacją omijam życzenia związane z dobrymi rzutami - winę na kości zwalają cieniasy, prosy myślą już o kolejnych bitwach ;) Na koniec troszkę samolubnie, ale życzę Wam, że jeśli spotkacie mnie w przyszłym roku na Masterze, albo Chelku to żebyście dostali 20:0 do dupy, lub męsko uchowali symbolicznego 'dużego punka'. Na pocieszenie życzę tony czekolady w kolejnych bitwach.



Pozdro600!
Nazroth

sobota, 30 listopada 2013

TAJEMNICA SPOWIEDZI cz.5 "PADŁEŚ - POWSTAŃ!"

Pokój niech będzie waszym monitorom!

Scena Turniejowa określa go mianem wschodzącej gwiazdy, a przecież w jednopiętrowych domkach dla lalek, waszych sióstr, gościł już wiele lat temu! Kiedy kondycja nie pozwoliła mu na męski sport, po prostu wzruszył ramionami i zmienił go na inny męski sport! W pewnym momencie swojej kariery utracił wszystko, nie poddał się i za sprawą wsparcia ze strony przyjaciół podjął wyzwanie Actimela jeszcze raz, a gdyby zaszła taka potrzeba - zrobił by to ponownie! Teraz sprawą, w którą jest uwikłany żyje cała Polska, a przecież nie schował żadnego dziecka w beczce po ogórkach!



Przedstawiam wywiad:
NAZROTH VS KEN


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Ken, chciał bym przybliżyć czytelnikom Twoją osobę, popraw mnie jeśli się gdzieś pomyliłem. Jesteś zaangażowanym graczem w Warhammer'a 40,000, mieszkającym w Krakowie. Poza figurkowym hobby udzielasz się także w sporcie (Futball). Obecnie jesteś w związku (jedynym słusznym). Masz duże poczucie humoru i lubisz zdjęcia psów sięgających wzrostem poniżej męskiego kolana. Na koniec warto wspomnieć, że na turniejach odpierdalasz niezłe salta zmotoryzowanymi Marines w różnych kodeksowych odsłonach. Tyle przynajmniej udało mi się wycisnąć z Twojego profilu na FB w 18000 sekund, które na to poświęciłem (istny wgląd w czyjeś życie). Jak widzisz to nawet nie jest pytanie, dlatego by zachować pozory dialogu muszę oddać Ci głos. Ken, zdradź mi ile masz wzrostu, co jadłeś dziś na śniadanie i co spowodowało, że zainteresowałeś się Warhammer'em 40,000?

K: Na początek w imieniu Bolesława (uszatego kosmity) pragnę podziękować za dużą wyrozumiałość. Jako jeden z niewielu nazwałeś go psem :D Wzrostu mam tyle co facet mieć musi >190 (sorry Herbi <3), jadłem serca zapiętych wrogów, a 40tką zainteresowałem się z dwóch powodów, pierwszy to zdrowie i czas - nie dałem rady z footballem i po 7 latach z ciężkim sercem musiałem schować sprzęt (przynajmniej na ten rok :/) , a rywalizację trzeba jakoś zastąpić. Zresztą to nie jest tak, że to nowy dla mnie temat, przed 40k grałem wiele lat w Battla, głównie dlatego, że 40tka była wiele lat gorzej rozwinięta w Polsce niż WFB (przynajmniej w moich rejonach), nawet przejawiałem zainteresowanie tym systemem wcześniej, nawet pewien czerwonofiuty gracz w Jędrusiu dawał mi się bawić swoimi... ośnieżonymi błękitnymi marinami! Podsumowując, zawsze jarał mnie klimat DA i w ogóle marinów więc na starość wróciłem do hobby.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Wstęp mamy już za sobą dlatego przejdźmy do tematu, który w naszym środowisku jest teraz na językach: Chodzi o kradzież Twojej armii zmotoryzowanych Dark Angels. W jakich okolicznościach 'zaginęła' Twoja Armia i czy od razu wiedziałeś, że jest to kradzież?
 

K: Wersji jest wiele: same odjechały, zaginęły na pustyni (schemat armii :P), zabrał je Wujek Samo Zło. Wracając z turnieju w Zielonej Górze (bardzo udanego swoją drogą) wysadzałem chłopaków w Krakowie, i tutaj zaczyna się część dla Sherlocka Holmesa: torba zniknęła z samochodowego bagażnika w nadprzyrodzony prawdopodobnie sposób. Zorientowałem się w domu i niestety więcej jej nie widziałem. Kradzież bądź przywłaszczenie założyłem od razu. Najbardziej bałem się, że skurwiel który to znalazł wziął cenne dla niego rzeczy (tj. tablet), a śmieszne plastikowe panolki wydupcył do krzaków albo na jakiś pchli targ.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Strata modeli, w które wpompowało się nie tylko kabzę, ale i czas to strata, którą może zrozumieć jedynie inny kolekcjoner/modelarz. Mi też skradziono kiedyś model (z gabloty w sklepie! WTF?!) i pamiętam wybuchową mieszankę uczuć, które wtedy czułem. Co Ty czułeś po utracie swoich figurek? (<Ken, jesteśmy tu w samym męskim, figurkowym gronie - nawet jeśli się rozkleisz - czytelnicy to zrozumieją XD>

K: Czułem WKURW, nie złość, nie frustrację, tylko WKURW. Zrobiłem się drażliwy i rozjebany. Ktoś właśnie naruszył moje święte prawo własności, przez co straciłem kupę kasy i pracy. Tutaj jednak pojawili się ludzie którzy wykonali gest którego w życiu bym się nie spodziewał. Ekipa z Vanaheimu z Urielem na czele oraz Puppet Wars (WIELKIE DZIĘKUJĘ PO RAZ NTY) zrzuciła się i odkupiła mi większość armii, żebym mógł zagrać na arenie, potem wspólną pracą wspinając się na wyżyny speed paintingu skleiliśmy i pomalowaliśmy na tri color pierdyliar bików. Serio takie wsparcie myślałem, że tylko w filmach disneya.


N: Heh, kradzież armii też była swego rodzaju niespodziewanym gestem, ale dobrze że życie wyrównało Ci to 1 do 1. 

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Pomimo iż osobiście wierzę w możliwości Polskiej Policji, zauważyłem że Polacy jakoś nie przepadają za zgłaszaniem do niej swoich spraw. Powiedz, jakie tradycyjne kroki podjąłeś by odzyskać swoje modele, oraz czy z początku przynosiły one efekty?


K: Taaaa nie zgłaszają, Chętnie Wstąpię Do Policji itd... ale jak już komuś krzywda się stanie albo co to jechać po Policji, że nic nie robią. Ja poszedłem zgłosić kradzież, chociażby po to żeby, jeżeli modele wypłyną mieć dowód, że są moje.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Pozostając w kontekście, a jednocześnie zataczając szersze kręgi tematyczne chciał bym skierować rozmowę na trochę inny tor. Czy i/lub w jaki sposób utrata Armii wpłynęła na Twoje życie Turniejowe? Zostałeś zmotywowany, czy raczej dociążony stratą? Po Twoich turniejowych wynikach mógł bym postawić tezę, lub dwie, ale chciał bym usłyszeć jak dokładnie było?

K: Na początku chciałem to wszystko walnąć w kąt, bo opcja kupienia, sklejenia i malowania od 0 trochę mnie odstraszała, zwłaszcza, że dopiero co skończyłem to robić. Jednak postawa chłopaków i doping Uriela (bo już nie najgorzej mi szło), żebym dalej grał faktycznie mnie zmotywowała.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Masz duże plany związane z Ligą Ogólnopolską (no wiadomo - z topem w rankingu), czy to tylko pozytywne skutki plastikowej rozrywki? Jesteś jednym z tych, którzy masturbują się wysokim miejscem w Rankingu?

K: Ilość plam w okolicach mojego biurka, widocznych tylko w specjalnym fioletowym świetle prosto z NCIS zdradzi Ci jak jest... :D Pewnie, że się tym jaram, jednak nie tylko z miejsca w lidze, z każdej gry w panolki czerpię olbrzymią frajdę, z każdego zwycięstwa radość, a porażki naukę :P Co do planów, mam ambitne jak na ligowego rookie, a czy się zrealizują to już zależy od moich wyników i umiejętności :)

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''



N: Zmierzając powoli do końca zmuszony jestem powrócić do kwestii skradzionej Armii. W jaki sposób wpadłeś na trop swoich modeli, oraz jak Twoim zdaniem zakończy się ta sprawa dla złodzieja?
 

K: Nasze środowisko jest stosunkowo hermetyczne, jeżeli dodamy do tego poziom rozwoju i inteligencji złodziei ulicznych na poziomie paczki drożdży, to jest mała szansa, że one wypłyną. Ja miałem farta, figurki znalazły się w rękach kupca z warszawy, który postanowił się podzielić tym na Facebook, na jednej z grup tematycznych. Obecny tam jeden z Krakusów - Maciek Czerwiec (flacha!!!!) od razu skojarzył pomalowaną na pustynno armię Ravenwing ze zdjęcia i dał mi do niego link. Teraz postaw się w mojej sytuacji, de facto Twój hajs i praca leży na CZYIMŚ dywanie.... koktajl adrenaliny, nerwów i bezradności (na szczęście nie miałem dostępu do pisania na tej grupie bo mógłbym we WKURWIE napisać coś co utrudniłoby mi odzyskanie figsów). Szczęśliwie osoba która weszła w ich posiadanie chciała współpracować. W momencie pisania tego tekstu Policja wysyła mi już 95% moich figurek z akcesoriami (coś tam się zapodziało). Jeżeli chodzi o złodziei to mam szczerą nadzieję, że zostaną znalezieni i bekną (chociaż szanse na to są nikłe ;/ tak jak i na znalezienie tableta), dostaną syfa, a w każdym kolejnym pokoleniu będzie co najmniej jeden kryptopedonekrozoofil ze skłonnościami kazirodczymi.

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
N: Ostatnie pytanie to formalność, a zarazem ważna tradycja. Zapinanie. Co sądzisz w zdobywaniu kakaowych skalpów na Turniejach? Za/przeciw? Nie masz zdania? Może skrycie to wielbisz, a otwarcie zaprzeczasz? Gościłem tu już fekalnych piromanów, krypto zapinatorów i okrutnych pięściarzy. Jakie jest twoje zdanie na temat Zapinania?


K: Zdecydowanie ZA. To bardzo ważna tradycja, w końcu kim jest krwawy wojownik zniszczenia bez trofeów? Trzeba tylko uważać na sprytnych przeciwników! Żyletki za zwieraczem, trująca wazelina, kwas w dwunastnicy. Nie wolno deprecjonować znaczenia tego jakże ważnego procederu. To pobitewne "zapiąłeś?" nie może zniknąć z naszych słowników, pielęgnujmy to! 

N: Miło mi to słyszeć, tym bardziej od osoby praktykującej na wielu turniejach. Przyznaję, że czasem czuję się jak jeden z tych Chrześcijan, którzy przemierzyli ocean i szerzyli swoje zwyczaje wpychając je w gardło niewiernych... i to jest dobre uczucie. 

''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Tym oto pozytywnym akcentem kończymy kolejne wydanie z cyklu Tajemnice Spowiedzi, a ja zachęcam do odsłuchania soundtracka z bajki o Kenie - enjoy:






Pozdro600!
Nazroth

poniedziałek, 18 listopada 2013

WIĘC CHODŹ, POMALUJ MI ŚWIAT...

Gorące powietrze unosi się nad wysuszona ziemią, stwarzając iluzję ruchu. Róża Jerychońska przetacza się leniwie po gorącym piasku, targana raczej wolą walki niż prawdziwym podmuchem wiatru. Wysoko na nieboskłonie padlinożercy zataczają szerokie kręgi. Krajobraz rodem z post-apo, a jednak przedstawia coś zupełnie odmiennego. Tak oto moi kochani czytelnicy wygląda obecnie aspekt modelarski naszego hobby. Nie twierdzę, że nic się nie dzieje -  rynek wciąż się zmienia, pojawiają się na nim nowe firmy i jest przecież Kickstarter, który wręcz pęka w szwach od nowych figurkowych koncepcji. GW też nie próżnuje. Mimo to odnoszę wrażenie, że samo 'modelarstwo' przechodzi obecnie trudne chwile. Po rewolucji GW i całkowitym Exterminatus starej gamy farb pojawiły się niby 'krawędziaki' (farbki 'EDGE'), ale kiedyż to było? I kiedy tak w zadumie dałem się dopaść nostalgicznej atmosferze jesiennego popołudnia - paf! - GW jak zwykle przyszło z odsieczą! Pojawiły się nowe farby: Special Effects Paints




Jak głosi stare porzekadło: "Przed Games Workshop w portfelu nie uchowa się nawet złotówka" i tak znów dałem się złapać w sidła. Stało się tak za sprawą licznych doświadczeń, o których już kiedyś wspominałem. Już jako embrion modelarstwa za sprawą GW doznałem przeistoczenia w żywy i sprawnie działający organizm - Washe, zrewolucjonizowały moje ówczesne umiejętności. Farby Foundation tchnęły w me żagle powiew tak silny, że wyprowadziły mnie na głębokie wody, a całkiem niedawno farby Edge pokazały mi zupełnie nowe horyzonty, które z miejsca zapragnąłem zbadać! Wracając na ziemię - z miejsca kupiłem sobie nowe Special Effects Paints ('Efekciaki') i zabrałem się do testów...




Hmm czy warto było zaszaleć i wypizgać z haubicy te +/- 70zł? Myślę, że tak. Z początku nie byłem co do tego przekonany - część z farb sprawiała wrażenie mizernych mieszanek już istniejących kolorów i wody, co wprawiło mnie w zakłopotanie i wznieciło lichy płomień zwątpienia w mym serduchu. Szybko opanowałem syndrom 'typowego polaczka' pamiętając, że nie wystarczy do farby dodać wody, by zmienić jej napięcie powierzchniowe (niby trzeba jeszcze ciut płynu do mycia naczyń). Podszedłem do zagadnienia na luzie i z pewną dozą (ku własnemu zadowoleniu) profesjonalizmu.

Oto i efekty moich testów: PRÓBNIK*


(klik w link PRÓBNIK dla powiększenia)

* Próbnik można sobie oglądnąć na żywo w wiadomym sklepie w Krakowie, jest tam dostępny w godzinach otwarcia.
Idąc od lewej:
- Nihilakh Oxide, Medium + Temple Guard Blue, albo jakiś jasny zielony. Bez niespodzianek. Ocena 2/10.
- Ryza Rust, jedyny DRY pośród S.E.P. w zasadzie dupy nie urywa - to samo robiło się Macharius Solar Orange i można robić DRY Kindleflame przed brązowym Washem. Ocena 3/10.
- Typhus Corrosion, bardzo udana sprawa. Brązowy wash z jakąś drobnicą - daje zajebisty efekt i na stałe wpisuje się na moją listę użytecznych zakupów. Ocena 7/10.
- Blood For The Blood God, wyjebista nazwa - wyjebisty efekt. Człowiek pieprzył się jak samiec borsuka, mieszając kolory, dodając czerwony wash, medium... a tu taka perła! 10/10 i stałe miejsce na liście high want!
- Nurgle's Rot, prosty efekt Elysian Green + Gloss Varnish, ale i tak fajna farba. Jako osoba zaopatrzona w hektolitry Gloss Varnishu dam umiarkowane 5/10.
- Agrellan Earth, zupełna niespodzianka. Od lat starałem się zgłębić tajemnice pękającej ziemi, głównie w celu produkcji lodu na podstawkach (co mi się udało), a teraz dojdzie do tego pękająca ziemia. I like it, i want it! 7/10.


Na koniec powracając do pytania 'czy warto?' - uważam, że zdecydowanie warto testować nowe farby i się rozwijać. GW robi skok na kasę, w dodatku jeden za drugim, ale na farby nie ma co żałować - zawsze do czegoś się przydadzą. W najgorszym przypadku taki Nihilakh Oxide zainspiruje Was do stworzenia całej serii zrytych post-apo podstawek, czy coś - byle do przodu! Liczę, że ta recka komuś się przyda ;)



Pozdro600!
Nazroth

sobota, 26 października 2013

"ARMIJNY FROTTAGE"



Oko terroru wije się niespokojnie pod wpływem docierających doń informacji. Jeden z członków 'Członków' bloga z22cm FIREANT podsunął bowiem ciekawy topik. Chodzi o sprzymierzenie Codexu podstawowego z Suplementem tegoż Codeksu. Jako przykłady można podać choćby Codex: Chaos Space Marines i Supplement: Black Legion. Połączenie mocy dwóch Codexów, korzystających z tych samych jednostek przekłada się na zwiększenie ilości slotów na tzw. 'Best in Slot'. Co to oznacza w praktyce? Na tą chwilę jeszcze niewiele. Widmo czterech Smoków Chaosu krąży nad naszymi głowami, niczym zakazany owoc, ale czy nie jest to przypadkiem overkill? Nie od dziś wiadomo, że dwa lepsze od jednego (z wyjątkami lol), ale czy aż cztery?



No i postanowiłem pofatygować się, zgłębić to zagadnienie, a przede wszystkim zasięgnąć języka u moich uczonych, szacownych kolegów: Mirajca i Herbizorda z którymi regularnie nakurwiam intelektualnego węgorza. To ostatnie zakończyło się fiaskiem, ale przynajmniej byłem sfatygowany po zgłębieniu zagadnienia, a to więcej niż liczyłem osiągnąć. Mili państwo, sprawdźmy jakie są fakty:

* Na tą chwilę istnieją tylko trzy suplementy, z czego tylko jeden jest naprawdę 'grany', do tego bez sukcesu na dużych turniejach za sprawą braku odpowiedniego przygotowania Turniejowego - posiadania oryginalnego Dexu (Iyanden).
* Jedyny suplement, którego przymierze z Codexem matką może wygenerować OP przegięcie to Supplement: Blegion. To popierdolone przegięcie nosi imię i nazywa się 'Cztery Smoki Chaosu'. Trzy Smoki Chaosu to przegięcie. Ba! Sam Smok Chaosu jest mega przegięciem. Odnoszę wrażenie, że płacenie czterokrotności wartości punktowej za coś, co możemy kupić za trzykrotną wartość to Overkill. Nauczyła mnie tego Dosia i ja się z nią zgadzam.
* Plotki dotyczące najbliższych premier Supplementów wskazują na niski Power Level ewentualnych Combosów (Dex + Sup).
* Już teraz istnieje Codex, który może sprzymierzyć się sam ze sobą (Codex: Space Marines) i jeśli ta tendencja się utrzyma w kolejnych Codexach, może dojść do naprawdę grubych Combo. Każe mi to również doszukiwać się skoku na kasę, ponieważ 4 sprzedane OP FA są lepsze, niż 3.



Czy zatem mamy powody do niepokoju, kiedy w pochmurne noce, niczym prehistoryczni mieszkańcy ziemi wypatrujemy gwiazd na nieboskłonie? Tak i nie. Już teraz możemy poważnie martwić się o zawartość swoich portfeli. Jeżeli natomiast na turnieju spotkamy Cztery Smoki Chaosu to nie mamy się czym martwić. Mogliśmy przygotować się na ewentualność Trzech smoków i wtedy Cztery nie zrobią różnicy, lub zupełnie nie przygotować się na smoki, a wtedy również Cztery nie zrobią różnicy.

A teraz nie bądźcie pedały i rzućcie okiem na poświęcony Grom Bitewnym blog Ognio-mrówy. W końcu to on jest sponsorem dzisiejszego wpisu - zwrócił Oko Saurona w odpowiednim kierunku. 



Pozdro600!
Nazroth

środa, 23 października 2013

MARINES ESPECIALES TACTICA: Centurion De Entrada Para Chupar


Sześćdziesiąt punktów, zbroja pakera,
Dwie duże lufy Heavy Boltera,
Z cyców huragan pocisków strzela,
Ponad dwie stówy znika z portfela!

Won do szafy Centurioni!
Won do szafy, meta was gnoi!
Szkoda punktów na frajerów,
Co spadają bez coverów!

Myślałem, że czeka ich niezła kariera,
Mogą skorzystać z Land Raidera,
Dwa Woundy, Toughness true twardziela,
Lecz koszt punktowy mnie rozpierdziela!

Won do szafy Centurioni!
Won do szafy, meta was gnoi!
Szkoda punktów na frajerów,
Co spadają bez coverów!

Space Marines: Centurions, wielkie pancerze, wielkie pukawki, wielkie punkty i wielkie nadzieje. Na myśl przychodzi 'zajebiści' bo to dwa Woundy z piątką Tafa, opancerzone na 2+ i uzbrojone po zęby. Jak by tego było mało, strzelają z dwóch broni, a jak dopalić ździebko punktów to i dwa różne cele da się ostrzelać. Turniejowe Lame'sy zacierają teraz ręce bo takie staty są jak lekarstwo na hemoroidy, powstałe od pucowania ostatnich stołów. Marzenie... Tyle, że ono nie doczeka się spełnienia. W konfrontacji z szarą rzeczywistością Centurioni przegrywają z własnym kosztem punktowym. Uzbrojeni w Gravcanony stanowią doskonałą ripostę na wszelkiej maści pancerniaki (Hive Tyrantyy, Riptide'y, Terminatorów, jakiekolwiek Power Armour'y). Przykładowo: W porównaniu z Gravbikerami - pojedynczy Centurion jest znacznie bardziej wyporny i ma dosłownie ten sam zasięg 'pierwszego pierdolnięcia' czyli 30", do tego 5 strzałów z przerzutami. Nie jest zły. Tyle, że za jednego takiego pana mamy de facto dwa i pół motocyklisty. Oddział czterech Centurionów z Gravami strzela 20 razy, a kosztuje więcej niż dwa oddziały Motorów (18 strzałów z Gravów i 2 Multi-Melty, 10 Woundów, 5T, Cover i możliwość wyboru zupełnie innych celów połową uzbrojenia). Inna opcja to Centurioni z Lascanonami, Mislami, podziałem ognia - melanż ostateczny dla pojazdów, monstrusów, ciężkiej piechoty, ale jakim kosztem? Więc co robić? Centurioni do Assaultu? Twin-Flamer, Pancerz 2+, tytaniczna Siła po Inicjatywie... hmm ilość ataków z nóg nie zwala, ale przecież za dodatkowe punkty mogą jeszcze przyjebać z Melt przed szarżą - zaraz, zaraz - jaką szarżą? Przecież nigdzie nie dojdą, chyba że... Land Raider / Stormraven na transport. Once again fallanga punktów (z naciskiem na fallus) w jednym miejscu, a przecież obecna meta nie sprzyja takim wydatkom.





No to co zrobić z Centurionami? Recepta jest prosta - schować na dnie szafy i niech przeczekają jeszcze dwie edycje Codexu: Space Marines. Niegdysiejsi Best In Slot "Kowale" czekali wiele lat, nim doczekali się edycji, w której po prostu kasowali system. Centurioni na pewno też będą mieli swoje pięć minut, a zatem zakup nie jest do końca nietrafiony - po prostu to jeszcze nie jest ten moment. Spójrzmy na inne, nie do końca potrzebne jednostki: Vanguard Vet.Squad, Legion of the Damned, Whirlwind itd... Sukcesywnie podrasowywane na tle kolejnych edycji, poprzez zmianę kosztu punktowego, czy tam zasad - widać, że czekają w kolejce po chwałę.





No, ale nie wszyscy jesteśmy Graczami Turniejowymi. Niektórzy z nas dopatrują się w hobby aspektu kolekcjonerskiego i modelarskiego. Centurioni to przecież zupełnie nowe modele, w dodatku zestaw zawiera astronomiczną ilość fantastycznych bitzów. Niestety na bitzach się kończy - modele są paskudne i technicznie rzecz ujmując - prostacko zaprojektowane. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że nie pasują do współczesnej 40stki pod względem wizualnym. Przecież teraz królują dynamiczne pozy, uniwersalność części, wielofunkcyjność elementów w zestawach. Centurioni łamią ten kanon, modele są statyczne, oraz zaprojektowane do sklejenia w konkretnych pozycjach, co znacznie utrudnia konwersję, czy indywidualizowanie poszczególnych modeli z oddziału. Do tego ilość zdobień przekracza ludzkie pojęcie, a w innych zestawach jakoś udało się zrobić ruchome zdobienia, więc co nie wyszło tym razem? Jednym słowem padaka - wyrok może być tylko jeden - won do szafy!




Jednym słowem - "Kapilina"



Pozdro600!
Nazroth

niedziela, 20 października 2013

PODCAST z22cm cz.2 - "LIGA vs REPRA cd./Droppody/GW Digitals"




Nadajemy ponownie, niczym przedwojenne radio! Herbi 'Hating', Mirai 'Trolling' i Nazroth 'Penisy!' - z naszych połączonych mocy powstaje SKURWIPODCAST! W dzisiejszej odsłonie Skurwipodcastu odpowiemy na pytanie "Czy wydra wygra?" LOL! Wcale nie odpowiemy, nawet go nie zadamy! Wrócimy natomiast śladem niespełnionego samca jaskółki, by wykonać piruet na kształt podsumowania eventów na Forum Ligowym z ostatnich dwóch tygodni. Jak już przejedziemy się po 'pani jaskółce' to porozmawiamy o ciężkim temacie 'Jajek' i osiągnąwszy zaspokojenie usiądziemy do tematu Digital lektóry... zapiąć pasy, wyciszyć komórki i jedziem!




PS: Nie odtwarza się? Fajnie było by przekminić aktualizację oprogramowania flash...

Pozdro600!
Nazroth